|
środa, 16 maja 2012
Moi Drodzy, Jakiś czas temu brałam udział w tworzeniu charytatywnego kalendarza dla Kubusia. Kalendarz który powstał przy tej okazji powstał jest zbiorem wielu wspaniałych przepisów blogerów kulinarnych, zatem poza swoją klasycznym zastosowaniem, pełni funkcję jedynej i niepowtarzalnej książki kucharskiej :) Kilka kalendarzy wciąż jednak nie znalazło swoich nabywców. Podaję Wam zatem linki do dwóch aukcji na których wciąż trwa ich sprzedaż. http://allegro.pl/okazja-kalendarz-kulinarny-2012-nowy-i2346353942.html http://allegro.pl/okazja-kalendarz-kulinarny-2012-nowy-i2346353944.html Może ktoś z Was wciąż ma miejsce na ścianie.. albo po prostu ma chęć pomóc Kubusiowi :)
Z góry dziękuję za pomoc :) PS. a już niebawem zapraszam Was na przepyszną rabarbarową tartę. Wyglądajcie ;)
sobota, 12 maja 2012
Przepyszny kurczak! Najbardziej pomarańczowy z pomarańczowych jakie jadłam ;) Nawet z zamkniętymi oczami bez trudu odgadlibyście co jest tym sekretnym składnikiem nadającym mu ten wspaniały aromat. Mięciutki, soczysty, rumiany.. czyli ma wszystko co powinien zawierać w sobie kurczak idealny :) Powstał w ramach testowania i poznawania produktów firmy Indykpol. Rezultat? Mogłabym powiedzieć, kurczak jak kurczak, ale.. kilka wyszperanych ciekawostek związanych z hodowlą zdecydowanie uatrakcyjniło to poznawanie. Specjaliści z Indykpolu, męczeni niezliczoną ilością moich pytań, dzielnie odpowiadali i opowiadali jak obecnie wygląda proces hodowli kurczaków :) A uwierzcie że warto to wiedzieć, bo wciąż większość z nas ma mylne wyobrażenia na ten temat. A tymczasem? Zapraszam na pysznego kurczaka, który na zdjęciu poniżej jest już co prawda bez nóg, ale kolejna miniaturka udowadnia Wam że nogi pierwotnie posiadał, niemniej jednak powstrzymać rodzinę przed jedzeniem tego aromatycznego pierzaka przed zdjęciem okazało się niemożliwe ;) źródło: przepis własny
Składniki:
Wykonanie: Cytrusy sparzyć. Z jednej pomarańczy i cytryny zetrzeć skórkę. Wycisnąć sok z 1 pomarańczy i połowy cytryny. Do soku dodać oliwę z oliwek, otarte skórki, doprawić solą i pieprzem.
Piec pod przykryciem (można przykryć folią) około godziny, po czym odkryć i dać mu jeszcze kilka minut aby się zrumienił. Podczas pieczenia 2-3 razy polewać kurczaka sosem pomarańczowym w którym dusi się kurczak.
UWAGI:
***** A teraz kilka ciekawostek :) Biedne ptaki.. Ciasne klatki, ptaki stojące jedne na drugich, brud, antybiotyki, pasza przyspieszająca wzrost i rozwój ptaków, faszerowanie kurczaków antybiotykami i hormonami... Czyż nie tak wyobrażacie sobie hodowlę kurczaków? Przyznaję.. ja może nie aż tak, ale w znacznym stopniu właśnie tak myślałam, dlatego chętnie 'drążyłam' ten temat. Jak zatem jest naprawdę? Cały proces produkcyjny jest ściśle kontrolowany przez Europejskie normy. Obejmują one nie tylko warunki w jakich hodowany jest drób, ale również m.in. skład pasz. I choć zapewne wiele jest farm drobiu które tych norm nie przestrzegają (szczególnie małych), firma Indykpol jako spółka akcyjna, podlega dodatkowym poza wspomnianymi normami- ścisłym kontrolom. Wspomniane 'biedne ptaki' już takie biedne nie są ;) Nie są też faszerowane antybiotykami i przyspieszaczami wzrostu. Jest to całkowicie zabronione, a jeśli chodzi o antybiotyki, ich stosowanie po wejściu 'w życie' rygorystycznych unijnych norm jest uzasadnione jedynie w celach.. leczniczych. W takich przypadkach obowiązują jednak odpowiednie okresy karencji, dzięki czemu nie ma możliwości przedostania się substancji do produktu, który trafia do konsumenta. Masowo nie oznacza źle.. Oczywiście najlepiej byłoby posiadać własną hodowlę zwierząt karmionych naturalną paszą i wylegujących się kilka godzin dziennie na słońcu, a najlepiej jeszcze pole uprawne pełne dorodnych, zdrowych warzyw i owoców. Tylko kto może sobie pozwolić na realizację takiej wizji? Indykpol jest firmą produkującą mięso na ogromną skalę. I rzeczą oczywistą jest to że ich drób nie biega radośnie po zielonej trawce i wydziobuje z ziemi tłuste dżdżownice. Prawda jest taka, że produkcja masowa zwyczajnie na to nie pozwala. Warto jednak pamiętać że właśnie ta masowość i ogrom całego przedsięwzięcia umożliwia m.in. szybszy rozwój, stosowanie coraz bardziej zaawansowanych technologicznie maszyn i urządzeń a także liczne badania mające na celu poprawę jakości. Co więcej postęp technologiczny umożliwia zapewnienie lepszych warunków hodowli, jak np. ogrzewanie, system wentylacji, dostęp do nieprzypadkowej paszy, systemy karmienia i pojenia, czy nadzór weterynaryjny. Zatem na tle wszystkich wad jakie widzicie, warto również dostrzec te zalety. Podsumowując... Jeśli tylko macie możliwość korzystania z własnych, ekologicznych hodowli i upraw, nie rezygnujcie z tego. Jakość takich produktów jest rzecz jasna nieporównywalna z tymi 'kupczymi'. Ale myślę że Ci którzy takiej szansy nie mają, bądź mają ją rzadko, powinni mieć świadomość tego jak zmienia się jakość kupowanych produktów. Mam nadzieję że choć trochę Wam w tym pomogłam :) Chciałabym jeszcze tylko wspomnieć, że wpis ten jest całkowicie moją intencją, a informacje w niej zawarte nie są moim wymysłem, a jedynie zbiorem informacji uzyskanych od specjalistów oraz unijnych dyrektyw. Jeśli zatem macie jeszcze jakieś wątpliwości lub niedosyt wiedzy, piszcie. Jestem pewna że specjaliści firmy Indykpol z radością odpowiedzą na wszystkie Wasze pytania ;) Pozdrawiam i życzę smacznego :)
piątek, 11 maja 2012
Sezon na rabarbar w pełni, bynajmniej w teorii ;) U mnie jeszcze ciężko go dostać, ale wierzę że wkrótce się to zmieni, dlatego też sukcesywnie otwieram ostatnie zeszłoroczne rabarbarowe przetwory. Do tego ciasta wykorzystałam konfiturę z tego przepisu (z imbirem), jednak jeśli takiej nie posiadacie, możecie zesmażyć specjalnie na tą okazję około 0,5kg rabarbaru z około połową szklanką cukru i łyżką tartego świeżego imbiru, a efekt będzie równie pyszny, bądź użyć jakiejkolwiek innej konfitury. Jest jeszcze coś, co przemawia o wyjątkowości tego ciasta. Po pierwsze, koniecznie prawdziwe masło (!), a po drugie, wierz ciasta to swojego rodzaju kruszonka, choć lekko 'niestandardowa'. Przez pieczeniem jest bowiem rzadsza od klasycznej kruszonki, dzięki czemu podczas pieczenia apetycznie rozpływa się na cieście tworząc grubą, kruchą warstwę. To naprawdę przepyszne i łatwe do wykonania ciasto. Spróbujcie koniecznie :) źródło: przepis własny
Składniki: na ciasto:
na nadzienie:
na wierzch:
Wykonanie: Ze wszystkich składników na ciasto szybko wyrobić ciasto. Spłaszczyć i zawinąć w folię spożywczą, po czym schłodzić około godziny. Schłodzonym ciastem wyłożyć dno formy, wyłożonej papierem do pieczenia, o wymiarach ok. 18/30cm (również boki). Podpiec w piekarniku nagrzanym do 180oC przez około 15 minut. W tym czasie przygotować maślaną kruszonkę. Do zimnego, pokrojonego w kostkę masła dodać resztę składników, wyrobić między palcami do uzyskania kruszonki (będzie lekko rzadsza niż zwykle, tak ma być). Na podpieczone ciasto wylać konfiturę, obsypać równo kruszonką. Piec przez kolejne 35-40minut w temp. 180oC. Wystudzić.
Smacznego :)
środa, 09 maja 2012
Błyskawiczna, apetycznie wyglądająca i nieziemsko pachnąca, a przy tym dzięki razowemu makaronowi również zdrowa :) Czyli... sałatka idealna ;) Oczywiście możecie użyć do niej również zwykłego makaronu, ale uwierzcie że razowy rewelacyjnie tutaj pasuje. Kształt również możecie użyć dowolny, choć pamiętajcie aby był to jakiś 'pokręcony' makaron, aby pesto do niego dobrze przyległo. Naprawdę polecam :) Aaaa... i koniecznie zróbcie sami pesto ;) (tutaj przepis) PS. wiem że jeszcze nie do końca powróciłam do regularnego dodawania wpisów ale zapewniam Was że naprawdę mocno nad tym pracuje. Będę wdzięczna za jeszcze chwilkę cierpliwości.. i obiecuję że kolejny wpis będzie słodki ;) źródło: poczta pantoflowa, czyli ciężkie do sprecyzowania ;)
Składniki (możecie dać na oko):
Wykonanie: Makaron ugotować al dente, odcedzić, wystudzić. Dodać pesto, pokrojony w kostkę ser i wymieszać dokładnie tak, aby makaron był całkowicie pokryty pesto. Smacznego :)
piątek, 04 maja 2012
Powoli wszystko się układa. Mam zatem nadzieję że lada chwila powrócę do poprzedniej formy i co najmniej 2 razy w tygodniu zawitam na blogu z nowym przepisem, zostawiając tym samym ostatnie niedyspozycje i brak czasu. Pojawiło się już mnóstwo sezonowych warzyw, owoców też już coraz więcej na straganach, zatem z pewnością będzie z czym eksperymentować :) A na podsumowanie mojej ostatniej nieobecności, powiem Wam że coś sobie ostatnio uświadomiłam. Pamiętajcie kochani.. nie ma rzeczy niemożliwych :) *** Przepis jest niezwykle prosty i szybki. Wystarczy podsmażyć szpinak, zrobić sos beszamelowy i wszystko razem warstwami poukładać, ale to już przecież sama przyjemność ;) Niektórzy jeszcze podgotowują makaron przed przekładaniem, ja jednak tego nie robię. A czemu? Uważam że nie ma to większego znaczenia więc po co sobie utrudniać życie? ;) Uwierzcie mi że bez gotowania też jest po zapieczeniu miękki. Zatem cóż więcej zachwalać, po prostu spróbujcie sami :)
Składniki: na farsz:
na beszamel:
ponadto:
Wykonanie: Na maśle podsmażyć przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, dodać szpinak. Smażyć na niewielkim ogniu do chwili zwiędnięcia liści lub rozmrożenia się szpinaku (w zależności od użytego szpinaku). Doprawić solidnie solą i pieprzem. Odstawić. Przygotować beszamel. W rondelku rozpuścić masło, dodać mąkę i dokładnie połączyć z masłem aby nie było grudek. Mieszając cały czas trzepaczką, wlać mleko. Mieszać do chwili uzyskania gładkiej konsystencji. Chwilkę pogotować. Doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową (około 3/4 łyżeczki). Odstawić. Dno naczynia żaroodpornego wysmarować niewielką ilością sosu beszamelowego, następnie układać warstwy (dzieląc odpowiednio szpinak na 3 części, beszamel na 4):
Zapiekać całość około 40 minut w 190oC.
Smacznego :)
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Kochani, Dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod wpisem konkursowym. Pracą która otrzymała najwięcej głosów została: Aranżacja nr 018: Zieleń w formie Gratuluję! :)
Spośród wszystkich Waszych komentarzy wybrałam 5, które urzekły mnie najbardziej. Autorzy zostają nagrodzeni zestawami kubków STOCKHOLM. Serdecznie gratuluję :) 1. milena1908 "Zdecydowanie 8. Aranżacja 336: Przeciwieństwa się przyciągają. 2. Gość: senninha, 77-254-9-172.adsl.inetia.pl "I chociaż ja wyobrażam sobie kawę bez mleka. W ogóle życie bez kawy to i tak zdecydowanie numerem jeden jest dla mnie aranżacja nr 362: Nie wyobrażam sobie kawy bez mleka. 3. paaulinka6 "018 Bardzo podobają mi się przeplatające się ze sobą dwa kolory, biel i zieleń. Pięknie ze sobą kontrastując wydobywają głębię aranżacji i sprawiają, że jest ona bardzo wyrazista, zauważalna. Zieleń jako kolor spokoju, równowagi i skupienia działa na mnie bardzo odprężająco i uspokajająco. I właśnie dlatego chciałabym się relaksować przy tak nakrytym stole. 4. Gość: Grazka, nat23-83-2-47.ingram.com.pl "Mnie urzekła aranżacja ,,Ferria kolorów, bogactwo smaków" Z tego zdjęcia, aż bije ciepło rodzinne i radość. Drewniany stół i kwiaty w wazonie kojarzą się z rodzinnym ciepłem i miłością. Widać, że przy takim stole każdy mógłby czuć się swobodnie, bez zastanawiania się czy we właściwy sposób trzyma widelec. " 5. kaspiecze "Wybieram numer 5. Aranżacja 165: Powiew wiosny *** Zwycięzców proszę o przesłanie swoich danych do wysyłki na adres milk_chocolate84@o2.pl. Gratuluję wszystkim i życzę wielu przyjemnych chwil przy kawie lub herbacie popijanej z Waszych nowych kubeczków ;) Pozdrawiam
piątek, 27 kwietnia 2012
Coraz mniej mnie tutaj.. Już nie pamiętam nawet kiedy piekłam ciasto :/ Choroba synka, a także kilka innych życiowych sytuacji spowodowało że zmieniłam ostatnio swoje priorytety, odsuwając nieco bloga na bok. Mam jednak nadzieję że sprawy szybko się poukładają i to odsunięcie będzie tylko chwilowe. Baaa... nawet jestem tego pewna ;) Spinam się zatem mocno w sobie i szybciutko powracam do Was z nowymi pomysłami. A kiedy to nastąpi? Hmm... mam nadzieję że już za kilka dni :) 'Do zobaczenia' zatem już niebawem :)
PS. pamiętajcie że już jutro kończy się konkurs Edukator Stylu, zatem już nie wiele czasu pozostało na wzięcie udziału.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Moi Drodzy, Jak już zapewne część z Was zauważyła, zostałam zaproszona do jury programu Edukator Stylu. Jest to konkurs który ma na celu danie szansy wykazania się osobą dbającym o swoje otoczenie podczas posiłku, dbającym o niemalże każdy detal. Zadaniem konkursowym było bowiem stworzenie autorskiej, ciekawej aranżacji stołu pod hasłem „Coś się SZYKuje”. Chętnych do udziału nie brakowało ponieważ prac do przejrzenia było aż 386, z czego każda miała opis i kilka zdjęć, co dało łącznie 3755 stron ;)
Poniżej prezentuję Wam swoje typy, czyli 10 aranżacji wybranych spośród wszystkich nadesłanych. To te które zachwyciły mnie najbardziej. Każda ma w sobie coś, co mnie urzekło, coś co sprawiło że właśnie ona tutaj wylądowała. I tutaj następuje część konkursowa dla Was. Zacznijmy od najważniejszego, czyli nagród ;) W proponowanym przeze mnie konkursie jest do wygrania 5 zestawów kubków STOCKHOLM. Co należy zrobić aby dać sobie szansę ich wygrania? Należy wybrać jedną z 10 prezentowanych przeze mnie aranżacji i uzasadnić dlaczego właśnie ta. 5 osób których komentarze będą najbardziej wartościowe merytorycznie lub po prostu czymś mnie urzekną, wygrywają. Proste, prawda? :) Konkurs trwa od dzisiaj, do 28 kwietnia (sobota) A zatem przedstawiam Wam 10 swoich typów. 1. Aranżacja nr 016: Kulinarna podróż w świat chińskich dań
2. Aranżacja nr 018: Zieleń w formie
3. Aranżacja 099: Niedziela przy śniadaniu
4. Aranżacja 123: Feeria kolorów, bogactwo smaków
5. Aranżacja 165: Powiew wiosny
6. Aranżacja 234: Simple, Fun & Fresh
7. Aranżacja 301: Frukost
8. Aranżacja 336: Przeciwieństwa się przyciągają
9. Aranżacja nr 355: Biały wieczór
10. Aranżacja nr 362: Nie wyobrażam sobie kawy bez mleka
Warto również wspomnieć iż aranżacja którą Wy wybierzecie (będzie miała najwięcej komentarzy) zostanie również nagrodzona. Jej autor otrzyma wok GOURMAND. Serdecznie zapraszam do zabawy :)
niedziela, 22 kwietnia 2012
Nie mam ostatnio czasu, sił i z przykrością stwierdzam również chęci do pieczenia i wszelakich kombinacji w kuchni. Piotruś w domu z paskudną chorobą zakaźną, dlatego też jedyne na co mnie ostatnio stać to ciasteczka. Po pierwsze to świetny sposób na zabicie czasu, a jest to dość ważne dla 4-latka który nie może od kilku dni wyjść na zewnątrz, a po drugie, takie ciasteczko z 'mordką' lwa to świetny pocieszyciel :) Tak, tak.. to lew.. ;) Ciacha są super! Niezwykle chrupiące i urocze. Nie polecam zamiany cukru kryształu na puder. Dzięki niemu bowiem ciastka są jeszcze bardziej chrupiące, choć same kryształki nie są mocno wyczuwalne. Piotruś sam zrobił ciasto (włożył wszystko do misy miksera, włączył malakser, po czym jeszcze lekko wyrobił rączkami ciasto), wałek i owinięcie zrobiliśmy razem, nie uczestniczył tylko w krojeniu. Może i Wy macie ochotę na taką zabawę? :) źródło: przepis własny, pomysł dekoracji ze zdjęcia na komputerze, niestety niewiadomego pochodzenia..
Składniki: na ciasto:
ponadto:
Wykonanie: Z wszystkich składników (poza kakao) wyrobić szybko gładkie ciasto, odjąć 1/3 i wrobić kakao. Z jasnego ciasta utoczyć wałek, w ciemnego prostokąt o takiej samej długości i szerokości pozwalającej na owinięcie dookoła całego wałka. Owinąć ciasto, chłodzić godzinę w lodówce, po czym włożyć na 15 minut do zamrażalnika. Zmrożone ciasto pokroić w plastry szerokości ok. 7mm. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w niewielkiej odległości od siebie. Piec około 20 minut w temperaturze 180oC. Studzić na kratce. Po wystudzeniu, wyciskając rozpuszczoną czekoladę z tutki lub woreczka z odciętym rogiem, zrobić lwie buźki. Odłożyć do zastygnięcia czekolady.
Smacznego :)
środa, 18 kwietnia 2012
Szybkie, kruche ciasteczka obtoczone w mlecznej czekoladzie. Brak proszku do pieczenia sprawia że zachowują swój kształt, jeśli więc posiadacie stempelki do ciasteczek, zdecydowanie się tutaj sprawdzą. My jednak użyliśmy do nich naszego niedawnego nabytku.. Pamiętacie jak wspominałam Wam o sklepie internetowym Guardini przy okazji czekoladowej babki? Otóż poza formą na babkę zamówiłam coś co uszczęśliwiło mojego syna niemalże tak samo jak kolejne auto Hot Wheels.. i to zmieniające kolory ;) Foremki w kształcie pojazdów, i te zrobiły największą furorę bo jak to mówi Piotruś, są 'chłopakowe' :), a także w kształcie zwierzątek, które cieszyły się równie wielkim powodzeniem. Są o tyle fajne że są metalowe czyli doskonale wycinają ciasto, dzięki czemu nawet maluchowi nie przysporzą kłopotów przy wycinaniu kolejnych samolotów, motorów i ciuchci :) A zabawa przy wycinaniu jest przednia.. nie mówiąc już o radości przy obtaczaniu ich w czekoladzie, dlatego zdecydowanie polecamy Wam taką formę spędzania wspólnie wolnego czasu :) źródło: przepis własny
Składniki:
Wykonanie: Z wszystkich składników (poza czekoladą) wyrobić szybko gładkie ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić przez około 30 minut, po czym wyjąć, rozwałkować cienko (5-6mm) i wycinać ciasteczka.
Piec około 10-12 minut w temp. 180oC, do chwili kiedy zaczną się rumienić boki. Wystudzić na kratce. Wystudzone ciasteczka maczać w wystudzonej czekoladzie, odkładać na folię aluminiową i czekać cierpliwie aż czekolada zastygnie. Proces ten można przyśpieszyć wkładając ciasteczka do lodówki.
Smacznego :) |
Archiwum
Zakładki:
Inspirują
Przydatne w kuchni
Ważna Uwaga!
Tagi
Reklama
O blogu
Słodki Spis Treści
Wytrawny Spis Treści
Kącik Wiedzy Kulinarnej
|