|
czwartek, 16 maja 2013
Z minionej majówki, z wycieczki do Chorwacji przywieźliśmy ze sobą m.in. woreczek przepysznych, suszonych fig. Było ich tam na straganach pełno, ale czemu się dziwić skoro drzewa figowe można było znaleźć wszędzie?. Chociażby to, tuż przy drodze wzdłuż wybrzeża.. Przyznam też że najedliśmy się ich sporo jeszcze będąc w Chorwacji. Towarzyszyły nam podczas długich motocyklowych wypraw dodając energii i sycąc na postojach :) Żałuję tylko że nie przywiozłam ich więcej.. ale cóż.. może jeszcze będzie okazja ;) W każdym razie postanowiłam że są tak pyszne, że zrobię z nimi coś, co nie zabije ich smaku. Dlatego powstały dość dawno temu planowane ciasteczka. Idealne do kawy.. Smak tego nadzienia przypomina mi te cudowne chwile i te cudowne widoki.. :) Polecam i Wam. I ciasteczka.. i widoki ;) ****
Składniki: na ciasto:
nadzienie:
Wykonanie: Ze składników na ciasto szybko wyrobić ciasto, tylko do połączenia się w kulę składników. Zawinąć w folię spożywczą, płaszczyć i wstawić do lodówki. Figi poprzekrawać na ćwiartki, ewentualnie usunąć twarde ogonki. Zmiksować w blenderze z miodem aż masa stanie się mocno klejąca o niewielkich grudkach. Rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach około 20/35-40cm . Przekroić wzdłuż na pół. Na każdej połówce umieścić na środku nadzienie delikatnie je uciskając. Założyć pozostałe brzegi ciasta zamykając nadzienie. Dokładnie posklejać, odwrócić złączeniem do dołu.
Gotowe wałki pokroić w poprzek na kwadraty.
Piec na papierze do pieczenia w temp. 180 stopni około 30 minut (aż będą ładnie rumiane). Smacznego :)
środa, 15 maja 2013
Rabarbar opanowuje stragany! Dla mnie to podwójnie dobra nowina. Po pierwsze dlatego że go uwielbiam.. ;) a po drugie.. rabarbar zwykle zwiastuje wysyp truskawek. Dlatego korzystam z niego już od pierwszych dni kiedy tylko się ukaże. Taką krajankę miałam już długo w planach. Dużo płatków owsianych, rabarbaru i kruszonki. Jak dla mnie? REWELACJA! Słodkie owsiane ciasto, kwaśny rabarbar przełamany lekką słodyczą jabłka, i ten imbir.. Delikatny, rzekłabym nawet, subtelny smak i zapach. Naprawdę warto upiec :)
Składniki: Na ciasto:
Na nadzienie:
Wykonanie: Płatki zmielić na gruboziarnistą mąkę, a następnie dodać mąkę i cukier. W osobnym naczyniu wymieszać imbir ekstrakt i stopione masło. Wlać składniki mokre do suchych, wymieszać łyżką do połączenia składników. Podzielić masę na 2/3 i 1/3. Większą częścią wyłożyć dno kwadratowej formy o wymiarach 20/20cm (dno wyłożone papierem do pieczenia), ugnieść palcami i podpiec około 15 minut w temp. 180 stopni. W między czasie rabarbar umyć, odkroić końcówki i pokroić w nieduże kawałki. Jabłko obrać i również pokroić w grubszą kostkę, dodać do rabarbaru, a następnie wszystko zasypać brązowym cukrem. Na podpieczony spód wysypać rabarbar z jabłkiem, wyrównać, obsypać równomiernie kruszonką. Piec jeszcze około 40 minut w temp. 180 stopni (do zrumienienia).
Smacznego :)
niedziela, 12 maja 2013
Szpinaku u nas nigdy dość! Tym razem w postaci wytrawnej tarty z dodatkiem świeżego fileta z łososia. I szczerze mówiąc.. nie zależnie od tego co Wam o niej napiszę, to i tak nie odda to jej zapachu, smaku czy wyglądu. To danie jest po prostu doskonałe pod każdym względem. Idealnie kroi się na zgrabne porcje nawet jeszcze gorąca (na zdjęciu tuż po wyłączeniu piekarnika). Zajadał się nią nawet nasz 5 latek :) I jeszcze jedna uwaga. Nie polecam rezygnowania z łososia ponieważ smak będzie już zupełnie inny, moim zdaniem lekko nudny i mało wyraźny, ale oczywiście jak zawsze w kuchni, wszelkie modyfikacje wskazane :) Gorąco polecamy! PS. przepraszam Was, ale zdjęcia w całości nie będzie.. :( Niestety wyszły tak fatalne, ze lepiej ich nie pokazywać aby Was nie zniechęcać ;) Składniki:
zalewa:
Wykonanie: Szpinak podsmażyć na patelni pod przykryciem na małym ogniu, aż się całkowicie rozmrozi. Zdjąć pokrywkę, odparować. Dodać 1-2 łyżki oliwy, zwiększyć płomień i dodać czosnek przeciśnięty przez praskę, chwilę smażyć co jakiś czas mieszając. W między czasie wymieszać mleko z serkiem mascarpone, doprawić dość mocno solą, pieprzem i gałką. Ser zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Ciastem francuskim wyłożyć dno i boki formy na tartę o średnicy 26cm. Obciążyć fasolą, podpiec w piekarniku nagrzanym do 200oC przez 10 minut. Na podpieczone ciasto wyłożyć szpinak, zalać zalewą, posypać równomiernie serem. Na wierzch wyłożyć łososia pokrojonego w grubą kostkę. Piec około 40 minut w 180oC. Smacznego :)
piątek, 10 maja 2013
Przepisów na szarlotki pokazałam Wam już pewnie z kilkanaście. Ale myślę że jest to tak lubiane ciasto że przepisów na nie nigdy za wiele :) Tym razem zapraszam Was na szarlotkę którą upiekłam w ramach wspólnego pieczenia zaproponowanego przez Mysię. Co mogę Wam o niej powiedzieć? To po prostu kolejna bardzo dobra szarlotka którą warto upiec. Nowością było dla mnie wylewanie rzadkiego ciasta na wierzch, jednak wbrew moim obawom było równie dobre jak spód, a dzięki temu ciasto wyszło idealnie równe. Polecam!
Składniki: na ciasto:
na masę jabłkową:
ponadto:
Wykonanie: Składniki na ciasto połączyć i zagnieść w kulę, podzielić na dwie części: 3/4 i 1/4. Przygotować tortownicę o średnicy 22 cm, spód wyłożyć papierem do pieczenia, a boki wysmarować masłem i posypać bułką tartą. Większą częścią ciasta wyłożyć spód i boki na wysokość 4 – 4,5 cm. Włożyć do lodówki na czas przygotowania musu jabłkowego. Resztę ciasta połączyć z mlekiem i rozrobić widelcem lub zmiksować blenderem (ciasto będzie miało konsystencje gęstego ciasta na naleśniki, nie może być grudkowate). Odstawić. Jabłka umyć, obrać i pokroić w drobną kostkę, dodać do garnka z grubym dnem i prażyć z odrobiną wody tak długo, aż jabłka zaczną się rozpadać (ale nie za bardzo!). Dodać cukier, cynamon i odstawić do ostygnięcia. Piekarnik nagrzać do 190oC. Ciasto w tortownicy ponakłuwać widelcem i piec około 12 minut. Po popieczeniu dno posypać bułką tartą i przełożyć jabłka. Na wierzch wyłożyć resztę ciasta (rozrobionego wcześniej z mlekiem), wyrównać i piec kolejne 40-45 minut (aż wierzch będzie rumiany). Ciasto wystudzić na zewnątrz piekarnika i posypać cukrem pudrem. Smacznego :)
środa, 08 maja 2013
Lekka i wiosenna sałatka. Pierwszy raz jadłam ją kilka miesięcy temu i od razu się zakochałam :) Generalnie uwielbiam sałatki z owocami wiec trudno się dziwić że i ta podbiła moje serce, choć przyznam.. ta w moim rankingu sałat zajmuje jedną z pierwszych, o ile nie pierwszą pozycję. Błyskawiczna do wykonania, zaledwie z 4 składników które zdecydowanie dobrze czują się w swoim towarzystwie. Całość skąpana jest w słodkim sosie z dodatkiem żurawiny lub śliwkowych powideł (obie wersje wypróbowane). Fajne jest też to że można ją dowolnie modyfikować, np.zamiast proponowanych przeze mnie truskawek i kiwi, dodać np. winogrona, mango, a nawet awokado. W każdej z tych wersji smakuje rewelacyjnie! I jeszcze jedna sprawa do której muszę się przyznać. Na zdjęciach nie ma migdałów, gdyż z pośpiechu zapomniałam je dodać ;) PS. Aniu dziękuję za inspirację :)
Składniki:
sos:
Wykonanie: Truskawki przekroić na pół, większe na 4 części. Kiwi obrać, pokroić w grubszą kostkę. Camembert pokroić w małe trójkąciki. Migdały uprażyć na suchej patelni cały czas mieszając, wystudzić. Uwaga! Szybko się przypalają! Sałatę wymieszać z owocami i camembertem (można zostawić po 2-3 cząstki do dekoracji na wierzch). Wszystkie składniki na sos wymieszać najlepiej w zakręconym słoiku, aż nabierze konsystencji gładkiej emulsji. Polać sałatkę, posypać migdałami, lekko przemieszać.
Smacznego :)
poniedziałek, 06 maja 2013
W sumie to taki.. koktajl w formie torciku ;) Bowiem masa to tylko mus owocowy, jogurt naturalny i w moim przypadku stevia. Kaloryczności dodaje mu spód z herbatników i masła.. choć powiem Wam że mimo iż można ciasteczka zamienić na lekkie biszkopty, to moim zdaniem chrupiący ciasteczkowy spód pasuje idealnie do lekkiej i kremowej masy. Ciacho jest szybkie, zaledwie z kilku niewyszukanych składników.. zatem warto choć raz spróbować w sezonie truskawkowym :) Składniki: na spód:
na masę:
wierzch:
Wykonanie: Ciasteczka zmielić na pył, dodać rozpuszczone masło, wymieszać. Masę wcisnąć w dno i lekko boki tortownicy o średnicy 20cm. Wstawić do lodówki. Żelatynę rozpuścić w minimalnej ilości wrzącej wody (ok. 1/5 szklanki). Truskawki dokładnie zmiksować, dodać jogurt, wymieszać dokładnie. Dosłodzić według swojego gustu. Cały czas mieszając, np. rózgą, wlewać cienką strużką żelatynę. Tak przygotowaną masę wylać na ciasteczkowy spód. Wstawić do lodówki. Na stężałym torcie ułożyć kilka truskawek.
Smacznego :)
czwartek, 02 maja 2013
CZEKOLADA! Tarta jest nią po brzegi nadziana. Prawda jest też taka że jest przez to meeeega kaloryczna. Ale spójrzcie na nią.. czy warto się tym przejmować? ;) Nie chciałam aby była wytrawna w smaku, dodałam więc do masy czekoladowej 2 tabliczki gorzkiej i jedną mleczną. Dzięki temu smak jest idealnie wypośrodkowany. Wyobraźcie to sobie. Kruchy spód, aksamitna czekoladowa masa i chrupiące ciasteczka z mleczną masą. Nic dodać nic ująć ;) Sami spróbujcie! Tarta nie jest trudna w wykonaniu, myślę że każdy da sobie z nią radę, a smak? Po prostu bajka!! PS. komentarze będą sporadycznie moderowane. Jesteśmy już bowiem w trakcie majówkowego urlopu :))) A po powrocie zapraszam Was na krótką relację z naszego wyjazdu :) Miłego długiego weekendu! :) Składniki: na spód:
krem:
dodatkowo:
Wykonanie: Wszystkie składniki na ciasto zmiksować w malakserze aż powstanie kula (można również ręcznie). Spłaszczyć, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce. Śmietankę doprowadzić do wrzenia. Po chwili dodać czekoladę i kakao. Wymieszać. Odstawić na kilka minut. Ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na okrąg średnicy ok. 27cm, przełożyć delikatnie do formy na tartę. Piec około 20 minut w temp. 180oC. Wystudzić. Na wystudzony spód wylać czekoladową masę, na wierzch pokruszyć ciasteczka Oreo i ew. obsypać siekaną czekoladą.
Smacznego :)
wtorek, 30 kwietnia 2013
Kocham szpinak! W każdej postaci. Świeży chyba najbardziej, jeśli natomiast kupuję mrożony to tylko w liściach. Zielona papka jaką często można na mrożonkach spotkać jakoś do mnie jednak nie przemawia ;) Właśnie.. w liściach! Kiedy więc dostałam maila z zaproszeniem do testów nowości firmy Bonduelle, szpinaku 1000 listków, nie musiano pytać mnie dwa razy :P (szczegóły testów znajdziecie poniżej przepisu). Jeśli natomiast chodzi o placuszki. Zawierają w sobie samo zdrowie (no może poza serem żółtym ale nie ma go za wiele) a co ważne, smażone są bez tłuszczu. Błyskawiczne się je przygotowuje, dlatego myślę że jest to super propozycja na szybki i zdrowy obiad, a nawet na popołudniową przekąskę gdyż są tak samo dobre na ciepło jak i na zimno. Podsumowując.. Fajny pomysł na szpinak, taki niecodzienny :) Gorąco polecam :)
Składniki:
Wykonanie: Kaszkę kuskus przygotować według instrukcji na opakowaniu. Ser żółty zetrzeć na tarce o grubych oczkach, szpinak rozmrozić na sitku (aby pozbyć się nadmiaru wody), można również lekko odcisnąć. Wszystkie składniki wymieszać w misce, doprawić solidnie solą i pieprzem, oraz granulowanym czosnkiem. Najlepiej spróbować i doprawić według swojego gustu. Z masy formować kulki*, lekko spłaszczać i smażyć na patelni teflonowej bez tłuszczu, z każdej strony na rumiano. Najlepiej smakują polane sosem czosnkowym. *masa jest dość rzadka ale wystarczająco zwarta aby formować kule. Jeśli natomiast będzie to Wam sprawiało trudność, można dodać dodatkowo po łyżce mąki i bułki.
***** A co mogę Wam powiedzieć o wspomnianym szpinaku 1000 listków? Szpinak mrożony jest w prostokątnych brykietach, a po rozmrożeniu wygląda tak:
Może nie są to idealnie całe liście, ale wydaje mi się że na tle innych tego typu mrożonek których miałam okazję używać, wypada naprawdę dobrze :) Prawdą jest też to że pachnie świeżością, a kolor jest intensywnie zielony (nie blady i wyblakły jak to czasem z mrożonkami bywa). I tak naprawdę tylko jedna rzecz mi trochę przeszkadzała (choć jest to również kwestia tego że musiałam formować z nich placki), a mianowicie łodygi. Nie było ich przesadnie dużo, ale jak już się trafiały, starałam się je usuwać.. Poza tym z pewnością mogę Wam ten produkt polecić. Warto również wspomnieć że szpinak ten pakowany jest w mega rodzinny 750-gramowy woreczek, co dla mnie akurat jest niewątpliwą zaletą :) Z czystym sumieniem polecam. Smacznego :)
piątek, 26 kwietnia 2013
Zakwas wyhodowałam jakieś 2-3 tygodnie temu zatem jest jeszcze bardzo młody. Dlatego też muszę piec jak najwięcej zakwasowców aby go wzmocnić i aby chleb nie wyrastał mi 12 godzin.. tak jak ten ;) Choć przyznaje, warto było czekać :) Miałam pewne obawy co do niego gdyż komentarze pod wpisem źródłowym wskazywały że może się nie udać. Uparłam się jednak na niego, lekko przepis zmodyfikowałam i.. liczyłam na sukces ;) I udało się! Chlebek wyszedł baaaardzo dobry! Wilgotny i dość zwarty (ale nie tak gliniasty na jakiego wygląda..) Dodatek siemienia jest genialny. Uwielbiam chleby o takiej strukturze! PS. a zdjęcia wciąż tragiczne. Hmmmm... ile może trwać nauka robienia zdjęć lustrzanką? ;)
Wykonanie: zaczyn:
Wszystkie składniki wymieszać razem i odstawić na 12-16 godzin
siemię lniane:
Wymieszać i również odstawić na 12-16 godzin
Po tym czasie połączyć ze sobą zaczyn i siemię, a następnie dodać:
Ciasto wyrobić mikserem lub łyżką, tylko do połączenia się składników, następnie przełożyć ciasto do keksówki o długości 27-30cm (wysmarowanej olejem, wysypanej otrębami, ja dałam żytnie, ale mogą być również pszenne). Przykryć i odstawić do wyrośnięcia. Czas wyrastania zależy od temperatury otoczenia, oraz od tego czy dodane zostały drożdże. Mój wyrastał 12 godzin, ale mam młody zakwas. Po tym czasie piekarnik nagrzać do 210oC. Wierzch chleba spryskać wodą i wstawić do piekarnika. Piec 10 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 180oC i dopiekać ok. 40 minut.
Smacznego :)
wtorek, 23 kwietnia 2013
Robię to ciasto 4 raz, za każdym razem coś zmieniając. I szczerze.. To jest właśnie ta wersja której należy się trzymać i nie trzeba już nic modyfikować :) Gratka dla fanów cappuccino, choć jestem w stanie uwierzyć że sceptycznie nastawionym do tego typu kawy, również posmakuje. Nie przesadnie słodkie, czyli takie jak lubię - umiarkowana słodycz ;) Wbrew pozorom lekkie za sprawą puszystego blatu biszkoptowego i dwóch kemów na bazie śmietanki. Idealnie kroi się na kwadraciki, do wymagających i trudnych również nie należy, zatem sami widzicie.. nic tylko piec ;) Gorąco polecam! Jest pyszne! Składnik: na ciasto:
na poncz:
na krem:
dodatkowo:
Wykonanie: Ciasto: Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywno pod koniec wsypując po łyżce cukru. Dodać ekstrakt, a następnie cały czas miksując po jednym żółtku. Na koniec wmieszać łyżką przesianą mąkę z proszkiem cappuccino i proszkiem do pieczenia. Ciasto wlać do formy o 20/20cm (dno wyłożone papierem do pieczenia), piec około 25 minut w temperaturze 160oC. Przed wyłączeniem piekarnika sprawdzić ciasto patyczkiem. Odstawić do wystudzenia. Poncz: Do kawy dodać amaretto i cukier. Wymieszać. Krem: Żelatynę rozpuścić w minimalnej ilości wrzątku ok. 1-2 łyżki. Śmietankę ubić z cukrem na sztywno, dodać ekstrakt. Cały czas miksując wlać małym strumieniem żelatynę. Wmieszać mascarpone. Masę podzielić na dwie części. Do jednej dodać proszek cappuccino i delikatnie go wmieszać. Biszkoptowy blat nasączyć ponczem. Wyłożyć krem cappuccino, wyrównać, oprószyć delikatną warstwą kakao*, wyłożyć drugi krem, wyrównać. Wierzch obsypać tartą czekoladą. Schładzać przed podaniem kilka godzin. Smacznego :) |
Archiwum
Zakładki:
Inspirują
Przydatne w kuchni
Ważna Uwaga!
Tagi
Reklama
O blogu
Słodki Spis Treści
Wytrawny Spis Treści
Kącik Wiedzy Kulinarnej
|