Kategorie: Wszystkie | GALERIA TORTÓW | KONKURSY | KONTAKT | PRZEPISY | RÓŻNOŚCI | WARSZTATY
RSS
niedziela, 30 października 2011

Bardzo szybki i niezwykle smaczny deser. Zdecydowanie dla wielbicieli bananów na ciepło, ponieważ powinno się je podawać od razu po usmażeniu. Wtedy ciasto przyjemnie chrupie, a po przegryzieniu dostajemy się do słodkiego i mięciutkiego banana.. :)

Smakują rewelacyjnie zarówno posypane cukrem pudrem, jak i polane polewą czekoladową. Naprawdę mocno polecam!

Źródło: klik

Banany smażone w cieście kokosowo sezamowym

Składniki:

  • 4 banany
  • 120g maki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 4 łyżki wiórek kokosowych
  • 3 łyżki ziaren sezamu
  • ok. 250ml wody
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania

 

Wykonanie:

Wymieszać wszystkie składniki suche, wlewać wodę mieszając cały czas trzepaczką, aż do uzyskania ciasta gęstości śmietany.

Banany przekroić wzdłuż, potem każdą część w poprzek uzyskując z jednego banana 4 części. Każdą obtoczyć dokładnie w cieście, wrzucić na głęboki, mocno rozgrzany olej. Smażyć 2-3 minuty, to zrumieniania. Usmażone położyć na chwilę na papierowym ręczniku aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.

Gotowe posypać cukrem pudrem.

Smacznego :)

piątek, 28 października 2011

Kolejna halloweenowa propozycja. Tym razem nieco mniej straszna.. chyba ;) Na pewno dla mojego synka.. który po dokładnym obejrzeniu każdego pająka i wysłuchaniu moich zapewnień że go nie zjedzą zjadł dwa solidne kawałki ;)

Połączenie dwóch smaków, dyni i czekolady, to zdecydowanie udane połączenie. Tarta nie dosyć że wygląda ciekawie, to jeszcze smakuje nieziemsko! Spójrzcie tylko na ilość przypraw w składnikach. Tak aromatycznego ciasta dawno nie jadłam. I nawet moja wrodzona arachnofobia nie powstrzymała mnie przed sięgnięciem po kolejny kawałek ;) Spróbujcie, nie koniecznie w halloweenowej wersji ;)

źródło: klik

tarta czekoaldowo dyniowa z pajęczyną

Składniki:

na ciasto:

  • 1 szklanka mąki
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki kakao ciemnego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 0,5 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonych goździków
  • 115g masła
  • 1 duże jajko
  • 100g czekolady gorzkiej

na wypełnienie:

  • 1,5 szklanki puree z dyni
  • 3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
  • 1 szklanka kwaśnej śmietany
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatałowej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/8 łyżeczki zmielonych goździków

ponadto:

  • 40g czekolady gorzkiej do dekoracji.

 

Wykonanie:

Wszystkie składniki na ciasto (poza czekoladą) wyrobić szybko, uformować w kulę i schłodzić co najmniej godzinę. Po tym czasie rozwałkować ciasto i wyłożyć nim formę na tartę o średnicy 26cm. Nakłuć dno widelcem w kilku miejscach i wstawić do nagrzanego do 180oC piekarnika. Piec ok. 10-12 minut.

W między czasie posiekać drobno czekoladę. W osobnym wymieszać dokładnie trzepaczką wszystkie składniki na wypełnienie.

Na gorący, podpieczony spód wysypać czekoladę, poczekać aż zacznie się rozpuszczać po czym rozprowadzić ją po całym dnie. Delikatnie wylać wypełnienie na dno tarty, wstawić ponownie do piekarnika. Piec jeszcze ok. 40 minut. (Ciasto może się wydawać po tym czasie nie do końca ścięte, ale dojdzie podczas stygnięcia). Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Po tym czasie rozpuścić czekoladę w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej, przełożyć do foliowego woreczka z delikatnie odciętym rogiem. Zrobić na tarcie wzór pajęczyny. Następnie na papierze do pieczenia zrobić nogi pająków. Resztę czekolady schłodzić kilka minut w lodówce. Kiedy zacznie tężeć, postawić na tarcie kilka dużych kropel czekolady, doczepić do nich zastygnięte nóżki.

tarta czekoaldowo dyniowa z pajęczyną

Smacznego :)

07:29, milk_chocolate84
Link Komentarze (36) »
czwartek, 27 października 2011

Halloween to zdecydowanie nie jest święto na które czekam. Nie oszukujmy się.. jestem z natury boidudkiem ;) Pająków się boje, wszelkie robactwo mnie obrzydza, a grobowce, trumny i wszystkie halloweenowe atrybuty wzbudzają we mnie dreszcze.. :/ Nie rozumiem też idei tego dnia, choć już nawet poznać nie chce ;) Ale ponieważ wychodzę z założenia, że blog jest przede wszystkim dla Was, nie mogę się kierować tylko swoim 'widzi mi się' ale również potrzebami 'ludu' ;)

Pierwszą moją propozycją jest zamiana Waszego stołu w krwawe miejsce zbrodni ;) Wystarczy kilka bezowych kości i mus z czerwonych owoców. Myślę że taki widok pobudzi wyobraźnię nie jednego uczestnika Waszej halloweenowej imprezy.. ;)

źródło: zmodyfikowany klik

bezowe kości na halloween

Składniki:

  • 3 białka
  • 150g cukru pudru
  • pół łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli

ponadto:

  • mus wiśniowy lub malinowy (osłodzony)

 

Wykonanie:

Piekarnik wstawić na temperaturę 150oC.

Białka ubić na sztywno(!) z dodatkiem szczypty soli. Kiedy będzie już wystarczająco sztywna, dodać mąkę ziemniaczaną, następnie bardzo powoli łyżeczką wsypywać przesiany cukier puder, cały czas miksując. Od chwili dodania ostatniej partii cukru miksować jeszcze ok. 5 minut. Po tym czasie rozetrzeć trochę bezy między palcami. Jeśli będą wyczuwalne najmniejsze kryształki cukru, miksować jeszcze przez chwilę.

Gotową bezę nakładać do worka cukierniczego z okrągłą końcówką o średnicy ok. 1cm. (można użyć woreczka foliowego z obciętym rogiem). Wykładać bezę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, formując kształt kości.

Wstawić blaszkę do piekarnika i zmniejszyć temperaturę na 110oC. Piec około 45-50 minut. (ja piekłam w termoobiegu, nieco dłużej aby mieć całkowicie wysuszone bezy- bez ciągnącego się środka).

 

UWAGI:

  1. Z podanych składników wychodzą dwie blaszki bez.
  2. Beza nie może stać i czekać na upieczenie, zatem należy wstawić dwie blaszki na raz
  3. Jeśli nie masz dwóch blaszek, podziel składniki przy założeniu, że na jedno duże białko należy dać 50g cukru pudru.
  4. Beza po przewidzianym czasie pieczenia może się wydawać miękka i niedopieczona, ale spokojnie, w czasie studzenia stwardnieje.

Smacznego :)

08:25, milk_chocolate84
Link Komentarze (16) »
wtorek, 25 października 2011

'Leczyliśmy' się ogromną dawką witaminy C w tartaletkach cytrynowych, ale ponieważ sezon przeziębienny wciąż trwa, dzisiaj proponuję dużą dawkę naturalnego antybiotyku :) Czosnek, jak zapewne wiecie, działa bakteriobójczo, ma właściwości przeciwpasożytnicze i pomaga walczyć z wirusami. Dlatego warto wprowadzić go do diety już teraz :)

Zupa ta jest dla Was nawet jeśli nie przepadacie za intensywnym smakiem i zapachem czosnku, jest on bowiem zneutralizowany poprzez obróbkę cieplną. Jest naprawdę pyszna! Ma aksamitną, kremową konsystencję i smakuje nawet dzieciom. Mój 4 letni syn zjadł ze smakiem :) Polecam!

Źródło: przepis zmodyfikowany ze starego dodatku do Rzeczpospolitej 'kuchnia włoska'

zupa czosnkowa

Składniki:

  • 0,75l- 1l bulionu
  • duża główka czosnku + 2 duże ząbki*
  • 5-6 średnich ziemniaków
  • duża cebula
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • sól pieprz
  • oliwa

 

Wykonanie:

Ząbki z całej główki posiekać drobno, cebulę pokroić w grubszą kostkę. Wszystko podsmażyć na oliwie przez około 2-3 minuty. Przełożyć do garnka. Na tej samej patelni podsmażyć ziemniaki pokrojone w kostkę. Dodać do garnka. Wszystko zalać bulionem (0,75l), doprawić solą i pieprzem.

Gotować około 15 minut (do miękkości ziemniaków). Po tym czasie odlać nieco bulionu, resztę zblendować z warzywami w garnku na aksamitny krem, po czym dodawać bulion do kremu, aż do uzyskania odpowiedniej gęstości.

Na koniec przecisnąć dwa ząbki czosnku przez praskę i dodać do zupy, zaprawić śmietaną.

 

UWAGI:

Czosnek podczas smażenia i duszenia traci na intensywności. Jest wyczuwalny, ale ponieważ ja uwielbiam czosnek, dodałam jeszcze świeży czosnek do ugotowej już zupy. Najlepiej sami spróbujcie zupę po zblendowaniu i sami oceńcie czy chcecie go dodać.

Smacznego :)

Tagi: czosnek
07:38, milk_chocolate84
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 24 października 2011

Kochani,

Rozpoczynamy nowy cykl, 'Savoir vivre przy Stole'. Miał się co prawda wystartować wcześniej.. ale nic straconego, bowiem co się odwlecze... ;)
O czym będę tutaj pisała? O rzeczach pozornie błahych, dla wielu wydających się logicznymi i nie wartymi zgłębiania, choć po chwilowej lekturze odkrywających nowe perspektywy. Do każdej notki solidnie się przygotowuję, aby wyczerpująco przedstawić Wam poszczególne tematy cyklu, zatem mam nadzieję powiększyć swoją, ale i Waszą wiedzę z zakresu 'imprezowego savoir vivru' :) Serdecznie zapraszam do czynnego udziału, dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem, abyśmy razem stworzyli miejsce pełne ciekawych informacji.
Zacznijmy od bardzo istotnej rzeczy, a mianowicie wyboru kieliszków..

*****

Producentów kieliszków jest wielu. Każdy z nich oferuje pełen wachlarz wzornictwa i stylów w różnej rozpiętości cenowej. I nie chodzi tutaj o to aby posiadać pełną gamę kieliszków za kilkaset złotych, wystarczy jedynie kierować się pewnymi zasadami przy ich wyborze, a z pewnością nie cena i ich wyszukanie będzie najważniejsze.
Czym zatem kierować się przy wyborze kieliszków?

  1. Wyszukane, pięknie zdobione kryształy owszem, wyglądają ładnie.. ale najbardziej nadają się jako ozdoba w kredensie ;) Kieliszki powinny być bowiem z cienkiego, przeźroczystego szkła, które zupełnie nie ogranicza oceny koloru i klarowności trunku.
  2. Kolejną najważniejszą rzeczą jest kształt. Kąt nachylenia ścianek kieliszka i średnica czarki ma decydujący wpływ na to jak odbierany jest smak i aromat.

Wiecie że ten sam alkohol pity z różnych kieliszków będzie smakował zupełnie inaczej?

Jak to możliwe?

Każdy kieliszek inaczej kieruje strugę wina na kubki smakowe. Wąskie kieliszki kierują trunek na przednią cześć języka, odpowiadającą za słodki smak, natomiast te szersze, na tył i boki, dając nam odczuć kwaśny i gorzkawy smak.

język

 

        1. Smak gorzki

        2. Smak kwaśny

        3. Smak słony

        4. Smak słodki

        źródło: wikipedia

 

 

 

 

 

Jak widzicie nie jest to wcale taka prosta sprawa ;) Dlatego też, aby podsumować całą tą teorię, poniżej wyjaśnię Wam jakie kieliszki do jakiego trunku zastosować.

 

WINO CZERWONE

Do wina czerwonego najodpowiedniejsze są kieliszki o dużej średnicy czarki, im wino szlachetniejsze, tym czarka powinna być większa. Są większe i niższe od kieliszków do wina białego (tutaj niestety zbyt dobrze tego nie widać). Dzięki temu większa powierzchnia wina ma styczność z powietrzem, co jeszcze bardziej wydobywa aromat wina.

 kieliszki do wina czerwonego

WINO BIAŁE

Jest smuklejszy o dłuższej nóżce. Ma kształt tulipana o delikatnie rozszerzających się ściankach. Wino białe ma delikatniejszy aromat niż wino czerwone, zatem zwężona szyjka ma za zadanie bezpośrednie przenoszenie aromatu do nozdrzy.

kieliszek do wina białego

SZAMPAN/WINA MUSUJĄCE

Długi, wąski kieliszek, zwykle nieco zwężający się ku górze. Kształt ten dyktowany jest zarówno względami wizualnymi, jak i praktycznymi. Pozwala na swobodną obserwację musujących bąbelków, a także na niezbyt szybkie ulatnianie się dwutlenku węgla (wietrzenia).

kieliszek do szampana

KOKTAJLOWE

Kieliszki koktajlowe przybierają formę stożków rozszerzających się na górze, zwykle na wąskiej nóżce. Koktajle często przybrane są owocami.

kieliszki do koktajli

DRINKI:

Drinki podaje się zwykle w dwóch rodzajach szklanek. W wąskich podłużnych, i są to tzw. long drinki, bądź w niskich, szerokich, o grubym dnie.
W szklankach o grubym dnie podaje się również whisky, zawsze z dodatkiem kostek lodu.

szklanka wysoka do drinków



 

 

 

 

 

 

 

szklanka nika do drinków

KONIAK:

Są to kieliszki na niskiej nóżce, o czarce podobnej do kieliszków do wina czerwonego, z tym że o znacznie mniejszej pojemności (ok. 100ml.)

kieliszek do koniaku

WÓDKA:

Kieliszki do wódki mają bardzo różne kształty. Od prostych, klasycznych, do takich na nóżce, w kształcie beczułki. Zwykle o pojemności od 50ml do maksymalnie 100ml.

kieliszek do wódki

 

 

 

 

 

 

 

kieliszek do wódki

 

 

 

Jak widzicie, im prościej tym lepiej, bowiem to nie kieliszki mają robić wrażenie, tylko ich zawartość ;)

Ale o tym...

... w kolejnej notce z cyklu 'Savoir vivre przy stole' w której zajmiemy się kwestią serwowania wina. Czyli jakie wino podać do jakiego dania, ile alkoholu powinno się wlewać do kieliszka, jak odpowiednio trzymać kieliszek, a także wiele innych ciekawych kwestii.... :)

 

Dziękuję również właścicielom sklepu internetowego Gastro24 za udostępnienie zdjęć. Zachęcam Was przy okazji do odwiedzenia tego niezwykle uporządkowanego i przyjaznego dla użytkownika serwisu, gdzie znajdziecie nie tylko szkło ale również m.in porcelanę i sztućce. Naprawdę warto zajrzeć :)

gastro24

 

Pozdrawiam
Kasia

 

Ps. jeśli macie jakieś sugestie dotyczące tego co miałoby się znaleźć w kolejnych notkach, piszcie :) Może jest coś co Was ciekawi, co chcielibyście wiedzieć ale brakuje czasu na zgłębianie setek stron internetowych...? ;)

08:40, milk_chocolate84
Link Komentarze (4) »
sobota, 22 października 2011

Dzisiaj ostatni dzień konkursu!

***

Jeśli macie w domu gotowe puree, przygotowanie zupy to zaledwie 15 minut :) Jeśli nie macie, nic straconego ;) Należy pokroić dynię w kostkę, dodać do cebuli, zalać bulionem tak aby była prawie cała zakryta i gotować około 30 minut, dalej podążając za przepisem.

Dzięki sporej ilości pieprzu i imbiru przyjemnie rozgrzewa, dlatego też należy ją serwować gorącą. Jest po prostu pyszna.. gęsta, pożywna..nie mówiąc już o przyjemnie nastrajającym kolorze ;)

PS. w rzeczywistości nie była aż taka gęsta jak robi wrażenie na tym zdjęciu.. ;)

Źródło: przepis własny

zupa krem z dyni

Składniki:

  • szklanka puree z dyni
  • ok. 2-3 szklanki bulionu*
  • duża biała cebula
  • średnia marchewka
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1/4 szklanki tłustej śmietany
  • łyżeczka suszonego imbiru
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
  • oliwa

 

Wykonanie:

Cebulę posiekać dość drobno, podsmażyć w garnku na oliwie wraz z czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Dodać pokrojoną w kostkę marchewkę. Dodać bulion(2 szklanki) i puree z dyni. Gotować około 10 minut. Doprawić solą, pieprzem (nie żałować pieprzu, powinien być dobrze wyczuwalny), oraz imbirem. Zagotować. Wyłączyć palnik, zblenderować na gładki krem. Jeśli jest za gęsta, dolać bulionu do chwili osiągnięcia oczekiwanej gęstości. Dodać śmietanę, wymieszać. Podawać gorącą.

 

UWAGI:

Ilość bulionu zależy od gęstości puree dlatego początkowo należy wlać tylko część bulionu. W ten sposób mamy kontrolę nad gęstością zupy.

Smacznego :)

08:42, milk_chocolate84
Link Komentarze (12) »
czwartek, 20 października 2011

Przypominam Wam o wciąż trwającym konkursie w którym do wygrania jest uroczy szklany garnek!! Czas mija.. zatem już teraz wyślijcie swoje zgłoszenia! Szczegóły po kliknięciu w banerek po lewej stronie.

****

Klasyczne kruche ciacha, takie w sam raz do schowania do 'magicznej' puszki spełniającej słodkie zachciewajki ;) Zatęskniłam za takimi.. I to nie tylko za ich smakiem, ale i za wspólnym wycinaniem z synkiem. To taka przymiarka do świąt i piernikowania ;) Bawiliśmy się super! Piotruś, choć było późno (jak na niego), ubrany już w piżamkę dzielnie wybierał kolejne kształty i pomagał do ostatniego ciastka. Mój zuch..

... I choć niektóre ciasteczka podczas wycinania i przekładania na blaszkę traciły uszy, trąby i różne inne odstające elementy ;) to zdecydowanie nadrabiają maślano-waniliowym smakiem i swoją niesamowitą kruchością!... :)

Źródło: klik

sugar cookies kruche ciasteczka

Składniki na 3 blachy ciastek:

  • 230g masła
  • 3/4 szklanki cukru (dałam mniej)
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (dałam więcej)
  • 2 i 1/2 szklanki mąki
  • 1/4 łyżeczki sody
  • 1/4 łyżeczki soli

 

Wykonanie:

Mąkę wymieszać z solą i sodą. Masło utrzeć z cukrem, dodać jajko i ekstrakt waniliowy. Do masy maślanej dodać składniki suche, wymieszać. Wyrobić kulę z ciasta, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić 30 minut.

Z ciasta wykrawać ciasteczka grubości ok. 5mm. Piec około 10 minut w temperaturze 180oC. Studzić na kratce.

Smacznego :)

Tagi: tanie
07:22, milk_chocolate84
Link Komentarze (15) »
wtorek, 18 października 2011

Zupy kremy jakie przygotowuje się w naszym domu są zawsze gęste i pożywne. Pamiętam jak jeszcze w tym roku poszliśmy z M do pewnej restauracji gdzie zamówiłam sobie apetycznie opisany w karcie krem z pomidorów.. To co dostałam daleko odbiegało od tego co oczekiwałam, i na pewno nie przypominało kremu, baaa.. moja pomidorówka bywa zwykle gęściejsza.. ;) Dla mnie zupa owszem, może być wodnista.. ale krem? Musi być wyraźnie zagęszczony i pożywny.. a teraz jeszcze przyjemnie rozgrzewający.

Ten właśnie taki jest. Wyczuwa się złagodzony smak pora dzięki wcześniejszemu podsmażeniu. Dodatek ziemniaków sprawia że zupa jest bardziej syta i gęsta. Jest naprawdę pyszna :)

 zupa krem z porów

Składniki:

  • 2 duże pory (tylko białe części)
  • 5-6 średnich ziemniaków
  • duża cebula
  • 1,5l bulionu
  • 2-3 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz (nie żałować)
  • łyżeczka tymianku
  • łyżeczka majeranku
  • 2-3 łyżki masła
  • 3-4 łyżki smietany

 

Wykonanie:

Masło rozpuścić na patelni, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Na tak przygotowanym tłuszczu podsmażyć pory pokrojone w cienkie krążki oraz cebulę pokrojoną w kostkę. Przełożyć wszystko do garnka, zalać bulionem, przyprawić solą, pieprzem, tymiankiem i majerankiem. Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotować kilkanaście minut, do miękkości ziemniaków. Zmiksować dokładnie na gładki krem, wymieszać ze śmietaną.

Podawać gorący.

UWAGI:

Jeśli chcecie mieć pewność że krem będzie odpowiednio gęsty, tuż przed miksowaniem należy odlać nieco płynu z zupy. Zmiksować, po czym dolewać odłożony płyn do chwili uzyskania oczekiwanej gęstości.

 

Smacznego :)

Tagi: por warzywa
08:40, milk_chocolate84
Link Komentarze (25) »
niedziela, 16 października 2011

Przyznaje. Bakłażan nigdy mnie jakoś nie 'pociągał'. Piankowa struktura, trochę bez smaku.. Nie widziałam w nim perspektyw kulinarnych.. Do dzisiaj! To danie odwróciło to myślenie totalnie. I mimo że od zawsze wiedziałam że curry to magiczna przyprawa...

curry proszek

.... to w tym daniu pozwoliła mi na odkrycie na nowo bakłażana! Wreszcie miał jakiś smak ;) Pikantny, choć warto mieć pod kontrolą ilość dodawanego chili (ja dodałam zaledwie kilka maleńkich paseczków, a mimo wszystko było ją dobrze czuć ;) Aromatyczny, dzięki dużej ilości przypraw.
Curry samo w sobie może stanowić samodzielne danie, ponieważ jest gęste i naprawdę pożywne, my jednak zjedliśmy je w towarzystwie jaśminowego ryżu, i tak też Wam polecam! Musicie spróbować, koniecznie :)

Źródło: Nigel Slater - program na kuchni.tv

curry z bakłażana

Składniki:

  • 2 średnie bakłażany
  • duża cebula
  • puszka pomidorów krojonych
  • łyżeczka cukru
  • sól pieprz
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki suszonego imbiru
  • kilka ziaren kminu
  • czubata łyżeczka curry
  • kawałeczek posiekanej bardzo drobniutko, czerwonej papryczki chili
  • 2-3 łyżki kwaśnej, gęstej śmietany

 

Wykonanie:

Bakłażana pokroić w kostkę (jeśli ma w środku dużo widocznych pestek, wykroić je). Przełożyć na durszlak, posolić, wymieszać i odstawić na 30 minut aby bakłażan puścił wodę.

Odcedzonego bakłażana podsmażyć na dobrze rozgrzanym oleju (powinien być dobrze zrumieniony). Przełożyć do garnka. Cebulę posiekać w kostkę, podsmażyć i dodać do bakłażana. Zalać wszystko pomidorami, dodać przyprawy, wymieszać. Gotować na małym ogniu około 20 minut. Wyłączyć i dodać śmietanę.

 

UWAGI:

  1. Uważajcie z chili. Ja dałam dosłownie śladowe ilości na tą ilość składników, mimo wszystko było je zdecydowanie czuć.
  2. Jeśli przesadzicie z chili i potrawa wyjdzie bardzo pikantna, dodajcie więcej śmietany bądź jogurtu (jogurt do przestudzonej potrawy, aby się nie zważył) które łagodzą ostry smak.
  3. Jeśli to nie pomoże.. i potrawa wciąż będzie bardzo ostra, miejcie w pogotowiu tłusty jogurt, mleko lub śmietanę aby ugasić pożar ;) Pamiętajcie! Woda nie jest dobrym pomysłem, gdyż nie rozpuszcza kapsaicyny odpowiedzialnej za uczucie pieczenia, a jedynie rozprowadzi ją na szersze pole..

Smacznego :)

09:33, milk_chocolate84
Link Komentarze (11) »
piątek, 14 października 2011

Jakiś czas temu, całkiem niedawno, zostałam poproszona przez czytelniczkę o zrobienie tarty cytrynowej. Zatem jest.. choć w wersji mini ;)

Wypieki cytrynowe może bardziej kojarzą Wam się z latem, bo są niezwykle orzeźwiające, ja natomiast spojrzałam na ten wypiek jako.. środek leczniczy. Taka tarta to bowiem spora dawka witaminy C która chroni nas przed przeziębieniami i wzmacnia naszą odporność, czyli jest idealna na obecną porę roku :)

Spód jest słodki, miodowy, pokryty warstwą słodkiej białej czekolady. Słodycz ta jest jednak konieczna aby zrównoważyć kwasotę sporej ilości cytryn w kremie, który notabene jest po prostu prze-pyszny! :) I jest wymówka sięgając po kolejny kawałek.. zawsze można sobie wytłumaczyć że to dla zdrowotności ;)

Źródło: pomysł własny

 tartaletki cytrynowe

Składniki:

na spód:

  • 150g ciasteczek pełnoziarnistych
  • 80g masła
  • 2 łyżki miodu
  • 120g białej czekolady
  • łyżka oleju roślinnego

na wypełnienie:

  • 2 średnie cytryny - sok z 2szt, otarta skórka z 1szt
  • 3 żółtka
  • łyżka śmietany kwaśnej 18-30%
  • 100g masła (prawdziwego)
  • 1/2 szklanki cukru

 

Wykonanie:

Ciasteczka zmielić na pył. Dodać miód i masło. Wymieszać dokładnie. Wyłożyć formę/formy na tarty/tartaletki mocno dociskając ciasteczka do dna i ścianek. Schłodzić.

W między czasie rozpuścić czekoladę, wymieszać z olejem. Schłodzone tartaletki/tartę wysmarować czekoladą, spód i boki (najwygodniej pędzelkiem). Ponownie schłodzić.

tartaletki cytrynowe

Wszystkie składniki, poza masłem, wymieszać dokładnie trzepaczką, przelać do rondelka. Podgrzewać płyn na małym ogniu, cały czas mieszając, aż zgęstnieje i zacznie się powoli gotować. Zdjąć z palnika, dodać posiekane masło i dokładnie wymieszać. Odstawić do ostudzenia do temp. pokojowej.

Wystudzoną masę wlać na schłodzone spody/spód. Ponownie wstawić do lodówki na co najmniej godzinę.

 

UWAGI:

  1. Jeśli chcielibyście zrobić z tego przepisu jedną, dużą tartę, należy podwoić składniki na krem i zagęścić go dodatkowo sporą łyżką mąki ziemniaczanej (należy rozrobić ją w niewielkiej ilości wody i dodać do bąbelkującego kremu, po czym chwilkę pogotować).
    Krem jest co prawda gęsty i nie wypływa z tartaletek, ale aby duża tarta dobrze się kroiła, należy jeszcze trochę krem zagęścić.
  2. Ja wyjęłam tartaletki z formy przed wlaniem kremu, potem raczej nie będzie to możliwe.

Smacznego :)

 
1 , 2
Tagi
Polecane
reklama reklama
Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi