Wpisy z tagiem: czekolada
niedziela, 22 kwietnia 2012
Nie mam ostatnio czasu, sił i z przykrością stwierdzam również chęci do pieczenia i wszelakich kombinacji w kuchni. Piotruś w domu z paskudną chorobą zakaźną, dlatego też jedyne na co mnie ostatnio stać to ciasteczka. Po pierwsze to świetny sposób na zabicie czasu, a jest to dość ważne dla 4-latka który nie może od kilku dni wyjść na zewnątrz, a po drugie, takie ciasteczko z 'mordką' lwa to świetny pocieszyciel :) Tak, tak.. to lew.. ;) Ciacha są super! Niezwykle chrupiące i urocze. Nie polecam zamiany cukru kryształu na puder. Dzięki niemu bowiem ciastka są jeszcze bardziej chrupiące, choć same kryształki nie są mocno wyczuwalne. Piotruś sam zrobił ciasto (włożył wszystko do misy miksera, włączył malakser, po czym jeszcze lekko wyrobił rączkami ciasto), wałek i owinięcie zrobiliśmy razem, nie uczestniczył tylko w krojeniu. Może i Wy macie ochotę na taką zabawę? :) źródło: przepis własny, pomysł dekoracji ze zdjęcia na komputerze, niestety niewiadomego pochodzenia..
Składniki: na ciasto:
ponadto:
Wykonanie: Z wszystkich składników (poza kakao) wyrobić szybko gładkie ciasto, odjąć 1/3 i wrobić kakao. Z jasnego ciasta utoczyć wałek, w ciemnego prostokąt o takiej samej długości i szerokości pozwalającej na owinięcie dookoła całego wałka. Owinąć ciasto, chłodzić godzinę w lodówce, po czym włożyć na 15 minut do zamrażalnika. Zmrożone ciasto pokroić w plastry szerokości ok. 7mm. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w niewielkiej odległości od siebie. Piec około 20 minut w temperaturze 180oC. Studzić na kratce. Po wystudzeniu, wyciskając rozpuszczoną czekoladę z tutki lub woreczka z odciętym rogiem, zrobić lwie buźki. Odłożyć do zastygnięcia czekolady.
Smacznego :)
środa, 18 kwietnia 2012
Szybkie, kruche ciasteczka obtoczone w mlecznej czekoladzie. Brak proszku do pieczenia sprawia że zachowują swój kształt, jeśli więc posiadacie stempelki do ciasteczek, zdecydowanie się tutaj sprawdzą. My jednak użyliśmy do nich naszego niedawnego nabytku.. Pamiętacie jak wspominałam Wam o sklepie internetowym Guardini przy okazji czekoladowej babki? Otóż poza formą na babkę zamówiłam coś co uszczęśliwiło mojego syna niemalże tak samo jak kolejne auto Hot Wheels.. i to zmieniające kolory ;) Foremki w kształcie pojazdów, i te zrobiły największą furorę bo jak to mówi Piotruś, są 'chłopakowe' :), a także w kształcie zwierzątek, które cieszyły się równie wielkim powodzeniem. Są o tyle fajne że są metalowe czyli doskonale wycinają ciasto, dzięki czemu nawet maluchowi nie przysporzą kłopotów przy wycinaniu kolejnych samolotów, motorów i ciuchci :) A zabawa przy wycinaniu jest przednia.. nie mówiąc już o radości przy obtaczaniu ich w czekoladzie, dlatego zdecydowanie polecamy Wam taką formę spędzania wspólnie wolnego czasu :) źródło: przepis własny
Składniki:
Wykonanie: Z wszystkich składników (poza czekoladą) wyrobić szybko gładkie ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić przez około 30 minut, po czym wyjąć, rozwałkować cienko (5-6mm) i wycinać ciasteczka.
Piec około 10-12 minut w temp. 180oC, do chwili kiedy zaczną się rumienić boki. Wystudzić na kratce. Wystudzone ciasteczka maczać w wystudzonej czekoladzie, odkładać na folię aluminiową i czekać cierpliwie aż czekolada zastygnie. Proces ten można przyśpieszyć wkładając ciasteczka do lodówki.
Smacznego :)
środa, 04 kwietnia 2012
Lubię pokazywać Wam proste, szybkie i niezawodne przepisy. Mam wtedy pewność że wypiek zawsze się uda, nawet jeśli uważacie że zwykle udaje się Wam tylko.. jajecznica ;) Ta babka zdecydowanie do tego typu przepisów należy. Bez miksera i wyszukanych składników, a do tego jest po prostu RE-WE-LA-CYJ-NA! Mięciutka i puszysta, jak żadna inna na blogu (no.. może poza majonezową ;). Intensywnie czekoladowa, lekko słodka (dodajcie nieco więcej cukru jeśli lubicie słodsze wypieki). Naprawdę szczerze polecam :) Poza przepisem chciałabym Wam wspomnieć o moim ostatnim odkryciu w sieci. Szczegóły poniżej. źródło: klik
Składniki: ciasto:
polewa:
Wykonanie: Wszystkie składniki powinny być temperatury pokojowej. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali, następnie dodać olej i dokładnie wymieszać trzepaczką. Dodać cukier i jajko, ponownie dokładnie wymieszać. W osobnej misce wymieszać mąkę, kakao, sodę i sól. Do masy czekoladowej wsypać połowę składników suchych, połowę kawy i połowę maślanki, wymieszać. Dodać resztę składników suchych, kawy i maślanki, wymieszać. Ciasto przełożyć do formy z kominkiem (wysmarowanej tłuszczem i wysypaną mąką, choć moja forma wymagała tylko delikatnego otłuszczenia pędzelkiem).
Piec przez około 40-45 minut w temp. 170oC. Przed końcem pieczenia sprawdzić patyczkiem czy ciasto jest już upieczone. Pozostawić ciasto kilka minut w formie, po czym wyjąć i studzić na kratce. Przygotować polewę. Rozpuścić czekoladę, wymieszać z olejem. Dodać drobno posiekane orzeszki. Polać wystudzone ciasto. Smacznego :)
*** Zwykle nie mówię Wam o nowo zakupionych formach, ale postanowiłam że w tym przypadku warto, bo może i Wy na tym skorzystacie :) Otóż szukając formy do babki z kominkiem (takiej właśnie jak poniżej) natrafiłam na sklep internetowy włoskiej firmy Guardini, gdzie nastąpił kres moich poszukiwań.
Urzekła mnie bowiem nie tylko estetyka tej formy, ale i fakt że wzorek wykonany jest z farby która.. reaguje na ciepło, ot taki bajer :) Kiedy forma jest gorąca pokazuje się napis ostrzegawczy...
.. a kiedy stygnie, napis sukcesywnie znika. I choć wiem że niektórym wypiekom leżakowanie w formie nie służy i wbrew wizji poparzenia bohatersko należy ciasto z formy usunąć (co notabene z tą formą jest niezwykle łatwe), to i tak pomysł naprawdę ciekawy. Sama forma jest super jakości, a dochodzące do tego fakty takie jak szybka przesyłka, jej niski koszt, duży wybór asortymentu i przystępne ceny, spowodowały że postanowiłam się z Wami odkryciem owego sklepu podzielić (o ile już go nie znacie ;). Z pewnością warto wziąć go pod uwagę planując zakup kolejnych foremek. Ps. nie mogąc się powstrzymać, zamówiłam sobie jeszcze 3 inne produkty tej firmy, może będzie jeszcze okazja o nich wspomnieć :) Pozdrawiam cieplutko i życzę samych udanych wypieków, bez względu na to w jakiej formie będą pieczone ;)
sobota, 17 marca 2012
Dzisiaj pomysł na zabawę z dziećmi lub atrakcję na kinder bal. Misie są proste w wykonaniu a wyglądają naprawdę uroczo :) Mojemu synowi podobały się tak samo jak smakowały, nie mogłam go bowiem od nich oderwać ;) Nie podaję konkretnych proporcji, ciasto ma po prostu mieć konsystencję pozwalającą na lepienie kulek. Nie sugeruję również rodzaju użytej do obtoczenia czekolady. My użyliśmy białej do wykonania misiów polarnych i mlecznej do niedźwiedzi brunatnych ;) Natomiast do oczek i nosków użyłam czekolady gorzkiej (misiowe Panie dodatkowo otrzymały różowe noski z tej posypki). Dzięki temu kolory dobrze ze sobą kontrastowały, ale to oczywiście Wasz wybór. Polecamy i życzymy miłego weekendu :) źródło: pomysł własny
Składniki:
Wykonanie: Okruszki zmieszać z serkiem mascarpone, formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Schłodzić. Rozpuścić kostkę, dwie czekolady. Patyczki moczyć w czekoladzie, wcisnąć w każdą kulkę do mniej więcej połowy. Następnie umoczyć brzegi dwóch drażetek, wcisnąć je w miejsce uszek. Trzecią drażetkę umoczyć płasko w czekoladzie i przyłożyć w miejscu noska. Całość schłodzić aż czekolada spoi całość. Rozpuścić resztę czekolady. Gotowe misie maczać w rozpuszczonej czekoladzie. Odstawić do zastygnięcia. Na zastygniętej czekoladzie, wyciskając czekoladę z woreczka z odciętym rogiem, zrobić oczka i nosek. Z masy cukrowej ulepić kwiatuszki, udekorować misiowe Panie :) Schłodzić.
Smacznego :)
piątek, 16 marca 2012
Dwie wizje dwóch pasjonatek od słowa do słowa nabierały realnych kształtów, a wynikiem tego stało się poniższe ciasto. Agnieszko, co by nie mówić.. każde nasze wspólne wypieki były wyjątkowe, ale to jest wyjątkowo wyjątkowe ;) Ono nie ma wad. A co można zaliczyć do niezaprzeczalnych zalet? Minimalny stopień komplikacji - wykonanie to zaledwie 20 minut; nie może się nie udać - nie ma pieczenia, nie ma zakalca ;); smak - a właściwie połączenie dwóch smaków. PS. ciasto jest słodkie, ale nie przesadnie. Lekko słodki budyń i gorzka czekolada równoważy jego słodycz. Naprawdę polecam. Składniki: na budyń:
na przełożenie:
na polewę:
Wykonanie: Ugotować budyń. Mleczko kokosowe roztrzepać trzepaczką, pół szklanki odlać, resztę zagotować z cukrem. Odłożone mleczko wymieszać z proszkiem budyniowym tak aby nie było grudek. Wlać do gotującego się budyniu, gotować jeszcze minutę. Wsypać wiórki, wymieszać, odstawić. Na desce wyłożyć herbatniki*
Układać warstwami:
Pozostałą masę krówkową wyłożyć cienką warstwą na wierzchu włącznie z bokami. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali, dodać śmietankę, wymieszać, wylać na ciasto. Batoniki bounty pokroić w cienkie plasterki, ułożyć na polewie. Schłodzić, co najmniej kilka godzin a najlepiej całą noc. UWAGI: *Możecie również zrobić zrobić je w foremce keksowej, ale moim zdaniem tak jest wygodniej. Po pierwsze łatwiej rozsmarować masy na herbatnikach, a po drugie, nie trzeba ich kruszyć i łamać do wymiarów foremki. Decyzja należy do Was. Smacznego :)
poniedziałek, 05 marca 2012
Przepyszne kruche ciasteczka z wyraźnie wyczuwalnymi orzechami. Bez proszku do pieczenia, idealnie trzymają swoją formę, możecie je zatem wycinać ozdobnymi foremkami ku uciesze własnej i swoich dzieci :) Takie ciacha będą również dobrą bazą do markizów, możecie je zatem przełożyć kremem czekoladowym. Ja jednak myślę że solo są najlepsze ;) źródło: przepis własny
Składniki:
na krem:
Wykonanie: Wszystkie składniki na ciasto wyrobić szybko w kulę. Spłaszczyć, owinąć w folię aluminiową i chłodzić około godziny w lodówce. Po tym czasie rozwałkować ciasto na grubość około 5mm. Wycinać niewielkie kółka np. literatką lub kieliszkiem lub wycinać ciasteczka foremkami do ciastek. Ciasteczka układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 13-14 minut w 180oC*. Studzić na kratce.
UWAGI: *Należy uważać aby ciasteczka zbyt długo się nie piekły, ponieważ wystarczy tylko minuta-dwie za długo i nabierają lekko gorzkawego posmaku. Ja wyciągałam dokładnie po 13 minutach. Wydają się wtedy jeszcze miękkie ale stwardnieją po wystudzeniu. Smacznego :)
piątek, 02 marca 2012
Nie.. Nie postradałam zmysłów ;) Choć powiem Wam że jak dodawałam poszczególne składniki do garnka, miałam ochotę puknąć się w głowę ;) Ale ponieważ do odważnych świat należy, a my zdecydowanie lubimy wyzwania w kuchni, podjęłam dalsze ryzyko. Początkowo po wymieszaniu wszystkiego.. szczerze? Miałam wrażenie że danie nie będzie zjadliwe. Miało czekoladowy kolor, pachniało cynamonem, i generalnie w niczym gulaszu nie przypominało. Ale już po kilkunastu minutach smaki zaczęły się przenikać, i to co wydawało się jeszcze niedawno niezjadliwe, stawało się coraz smaczniejsze. W rezultacie gulasz wyszedł naprawdę rewelacyjny. Wszystkie smaki zdają się idealnie uzupełniać, tworząc dotąd nieznany nam smak. Stwierdziliśmy też że mimo iż danie naprawdę bardzo nam smakowało, to z pewnością polecamy go tylko osobom otwartym na nowe doznania smakowe. PS. na zdjęciu jest gulasz przed dodaniem czekolady. Po jej dodaniu sos się zagęścił i stał się bardziej matowy. Mój M stwierdził nawet że wygląda jak budyń ;) źródło: klik
Składniki:
Wykonanie: Mięso pokroić w kostkę, podsmażyć na mocno rozgrzanej oliwie (musi być naprawdę mocno rozgrzana, mięso powinno się szybko zrumienić, nie puszczając 'soku'). Przełożyć do garnka, zalać winem i bulionem. Dodać marchewkę pokrojoną w kostkę lub talarki, posiekaną cebulę (niepodsmażoną) i pomidory w puszcze. Doprawić papryką, cynamonem i kakao (ew. solą). Wszystko dusić około 1,5 godziny, do miękkości mięsa. Przed podaniem dodać startą czekoladę i wymieszać. Smacznego :)
czwartek, 09 lutego 2012
Jedne z delikatniejszych muffin jakie jadłam. Lekkości nadaje im maślanka dzięki której muffiny nawet dnia następnego były wciąż tak samo mięciutkie i puszyste. Są mocno czekoladowe (wręcz czarne;), lekko wilgotne, naprawdę boskie :) Dodałam do nich o połowę mniej cukru niż podane było w przepisie dając z zamian do polewy czekoladę mleczną, ale możecie oczywiście dodać więcej cukru, ale wtedy sugerowałabym zrobić polewę jednak z czekolady deserowej. Ogół? 5+. Naprawdę rewelacyjne w smaku i szybkie w przygotowaniu babeczki. Udekorowane połówkami soczyście czerwonych truskawek (które ku mojemu zdziwieniu były całkiem smaczne) wyglądały przeuroczo :) Naprawdę polecam!! źródło: klik - lekko zmodyfikowany
Składniki na około 20 większych muffin: suche:
mokre:
polewa:
ponadto:
Wykonanie: W jednej misce wymieszać składniki suche, w drugiej składniki mokre (poza kawą), następnie płyny wlewać powoli do składników suchych, mieszając trzepaczką lub mikserem na wolnych obrotach. Kiedy składniki się połączą wlać gorącą kawę, wymieszać ponownie do połączenia składników. Ciasto wykładać do 2/3 wysokości foremek do muffin wyłożonych papilotkami. Piec około 18-20 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180oC. Wystudzić. Czekoladę rozpuścić w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej. Dodać śmietankę, wymieszać. Polać babeczki, udekorować połówkami truskawek.
Smacznego :)
czwartek, 02 lutego 2012
Miało być dzisiaj danie główne.. ale ponieważ nie udało mi się zrobić zdjęcia z powodu późnej godziny i braku naturalnego światła, dzisiaj znowu słodka propozycja, a danie główne musi jeszcze chwilkę poczekać.. Prawda jest taka że Cake popsy są świetne na każdą okazję, można je bowiem dowolnie formować i ozdabiać. Dzisiaj rzecz jasna.. Walentynkowe :) Czyli ciasto z dodatkiem czerwonego barwnika, w słodkie cukrowe serduszka. Mogą posłużyć zarówno jako (jadalna) ozdoba stołu podczas kolacji, jak i jako słodkie upominki dla najbliższych. Ozdobnie zapakowane wyglądają naprawdę przeuroczo ;)
Składniki:
Wykonanie: Okruszki zmieszać z mascarpone (mascarpone dodać powoli do uzyskania zwartego, łatwo formującego się ciasta). Na koniec wmieszać kilka kropel barwnika w płynie lub barwnika w żelu. Z ciasta formować nieduże serduszka. Najłatwiej najpierw zrobić kulkę, następnie lekko ją spłaszczyć, następnie nożem delikatnie rozciąć robiąc wgłębienie na górze serca*. Czekoladę roztopić z kąpieli wodnej lub mikrofali, dodać olej, dokładnie wymieszać. Patyczek lekko umoczyć w czekoladzie, wsunąć go w dół serduszka do ok. połowy jego wysokości. Zamoczyć w całości w czekoladzie. Od razu posypać posypką cukrową. Odstawić do zastygnięcia czekolady.
UWAGI:
Smacznego :)
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Jestem nimi po prostu zachwycona. Intensywnie, niemalże wytrawnie czekoladowe kuleczki z delikatną nutką pikanterii. Mają genialną kremową konsystencję, dopiero rozpływając się w ustach pozwalają uwolnić się delikatnemu smakowi chilli. Nie jest on jednak dominujący, a jedynie podkreśla smak trufelków dodając im charakteru :) Jestem pewna że zrobicie świetną niespodziankę swojej drugiej połowie obdarowując pudełeczkiem takich pozornie zwyczajnych trufelków lub serwując je jako ukoronowanie Walentynkowej kolacji. A w tej roli zapewne dobrze się spiszą. Czekolada, cynamon i chilli to bowiem afrodyzjakowa mieszanka wybuchowa ;) źródło: przepis własny
Składniki:
ponadto:
Wykonanie: Kremówkę przelać do garnuszka, dodać laskę cynamonu i skórkę cytrynową. Pogotować na malutkim ogniu około 5 minut*, następnie odstawić do wystudzenia. Czekoladę połamać na kostki. Ponownie podgrzać śmietankę (musi być gorąca), dodać masło i mieszać aż się rozpuści, następnie przecedzić przez sito bezpośrednio do miski z czekoladą. Odczekać chwilkę, po czym mieszać aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Dodać kakao, i chilli*, wymieszać, najlepiej trzepaczką aby nie pozostały grudki kakao. Odstawić do lodówki do stężenia na kilka godzin, a nawet całą noc. Po tym czasie formować trufelki, obtoczyć w gorzkiej czekoladzie wymieszanej z olejem, ewentualnie obtoczyć w kakao.
UWAGI: * gotowanie cynamonu i skórki cytrynowej w śmietance jest bardzo ważnym elementem, nie pomijajcie tego. Dzięki temu trufelki mają delikatny aromat tych dodatków. * proponuję dodawać chilli po trochu, aby nie okazało się że będą dla Was zbyt pikantne.
Smacznego :) |
Archiwum
Zakładki:
Inspirują
Przydatne w kuchni
Ważna Uwaga!
Tagi
Reklama
O blogu
Słodki Spis Treści
Wytrawny Spis Treści
Kącik Wiedzy Kulinarnej
|