Wpisy z tagiem: drożdże
środa, 11 kwietnia 2012
Rucola ma swój specyficzny smak i z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, ale nam? Owszem :) W połączeniu z dużą ilością żółtego sera przełamanego camembertem i mięciutkimi pomidorkami koktajlowymi smakuje wybornie. Do tego kilka kropel oliwy z oliwek w ramach postawienia kropki na 'i', i prostym sposobem otrzymujemy naprawę rewelacyjną kompozycję smaków. źródło: pomysł własny
Składniki: Tutaj przepis na ciasto do pizzy oraz sos pomidorowy. Pozostałe składniki:
Wykonanie: Każdego pomidora przekroić na pół. Rucolę umyć i osuszyć. Camembert pokroić w plastry lub malutkie trójkąciki. Ser żółty zetrzeć na tarce. Na spód wyłożyć sos pomidorowy, obsypać równo serem żółtym, rozłożyć w miarę proporcjonalnie camembert i i pomidorki. Pizzę wstawić do piekarnika nagrzanego do 250oC i piec przez około 10-15 minut, do zezłocenia brzegów. Wyłączyć piekarnik, położyć rucolę (lekko zwiędnie pod wpływem temperatury) i skropić oliwą z oliwek. Podawać natychmiast.
Smacznego :)
sobota, 31 marca 2012
Bułeczki na jogurcie z dodatkiem mąki żytniej razowej. Są niezwykle mięciutkie i puszyste, czym byłam bardzo mile zaskoczona oczekując nieco cięższego wypieku. Jedne z lepszym jakie jadłam i zapewne jeść będę jeszcze nie raz :) Takie.. bułeczki codziennie, choć odpowiednio uformowane tworzą przeurocze wianuszki które aż proszą się o udekorowanie bohaterem Wielkanocy- jajem, i to najlepiej kolorowym.. a jeszcze lepiej.. własnoręcznie wykonaną pisanką :) Możecie posypać je ziarnami lub pozostawić takie.. same sobie, co również ma swój urok :) Ważne jest jednak aby posmarować je przed pieczeniem dzięki czemu nabiorą złocistego koloru, a zapach lekko przypieczonej skórki wypełni mieszkanie wyjątkowym zapachem domowego pieczywa. Naprawdę polecam! źródło: klik - zmodyfikowany, pomysł na kształt: klik
Składniki:
Wykonanie: Wszystkie składniki powinny być temperatury pokojowej. Wszystkie składniki połączyć ze sobą w mikserze lub ręcznie. Wyrabiać około 5-8 minut, starając się nie podsypywać zbyt wiele mąką. Ciasto powinno być lekko klejące. Uformować ciasto w kulę, oprószyć mąką z każdej strony, przełożyć do miski, przykryć i pozostawić do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, a powinno to nastąpić po mniej więcej godzinie, podzielić je na 5 części, następnie każdą jeszcze na 5 (czyli uzyskując 25 takich samych części). Uformować zgrabne kulki i układać po 5 w kształcie kwiatuszka. Bułeczki układać w sporej odległości od siebie, dużo podrosną.
Tak poukładane mimo wszystko lekko się do siebie przytuliły ;) ale spokojnie można je od siebie oddzielić nie naruszając ich kształtu. Jeśli nie chcecie aby się posklejały, należy piec na dwóch blachach. Uformowane bułeczki przykryć i odstawić na 50-60 minut. Po tym czasie posmarować je żółtkiem wymieszanym z mlekiem i ew. posypać ulubionymi ziarnami. Piec w piekarniku nagrzanym do 180oC przez około 15 minut. Powinny być ładnie rumiane. Studzić na kratce.
Smacznego :)
poniedziałek, 27 lutego 2012
Dwie rzeczy spowodowały że zobaczyłam i zrobiłam natychmiast. Oczywiście numer 1 to cynamon ;) Poza tym uważam że mają przeuroczy kształt przy uzyskaniu którego nie potrzeba żadnych skomplikowanych umiejętności :) Drożdżówki są przepyszne. Po każdym kęsie ukazują się równiutkie warstwy mięciutkiego ciasta przełożone warstwą aromatycznego nadzienia. Lukier dopełnia dzieła nadając im lekką słodycz, samo ciasto jest bowiem tylko lekko słodkie. Naprawdę polecam :) źródło: klik - częściowo zmodyfikowany
Składniki: na ciasto:
na nadzienie:
na lukier:
Wykonanie: Drożdże suche rozpuścić w mleku. Odstawić przykryte do chwili ukazania się na powierzchni bąbelków powietrza. Wymieszać razem mąkę*, cukier i sól. W osobnej misce wymieszać wodę, jajko i ekstrakt waniliowy. Do mąki dodać wymieszane płyny i drożdże rozpuszczone w mleku. Wyrobić gładkie, elastyczne, dość luźne ale nie lepiące się ciasto. Przełożyć do miski wysmarowanej delikatnie olejem. Przykryć, odstawić do podwojenia objętości (około 40-60 minut). W między czasie przygotować wypełnienie cynamonowe. Masło rozpuścić, dodać cynamon, wymieszać i odstawić. Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat, podzielić na cztery części (ew. odłożyć małą kulkę ciasta na ozdobę w środku drożdżówek). Każdą część rozwałkować na okrągły placek. Pierwszy placek posmarować pędzelkiem przygotowanym wcześniej cynamonowym masłem. Przykryć kolejnym, posmarować itd. do ostatniego placka. Złożone 4 placki przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Przekroić na 8 równych części, postępując dalej według poniższej instrukcji.
Tak przygotowane drożdżówki przykryć ściereczką i odstawić do napuszenia na około 30 minut. Po tym czasie wstawić drożdżówki do piekarnika nagrzanego do 175oC i piec około 20-25 minut. Jeszcze lekko ciepłe polukrować.
UWAGI: * mąką należy dodawać stopniowo w miarę wrabiania. Ciasto powinno być luźne, początkowo lekko klejące, w miarę wyrabiania przestanie się kleić. Smacznego :)
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Nie wyobrażam sobie karnawału bez pączków. W zeszłym roku korzystałam z tego przepisu, dzisiaj pokażę Wam zupełnie inny. Na samych żółtkach, z mąką krupczatką. Czy różnią się w smaku od tych poprzednich? Wydaje mi się że są delikatniejsze, bardziej napuszone, choć ciężko byłoby odpowiedzieć na pytanie które są lepsze. Moim zdaniem oba przepisy są doskonałe :) Dla mnie najlepsze to te nadziane konfiturą różaną. Zawsze jednak nadziewam je po usmażeniu. Dlaczego? Pękające pączki z nadzieniem podczas smażenia, palący się olej, niedosmażone wnętrze.. za to dziękuje.. ;) Smażone bez konfitury zawsze są dosmażone w środku, rumiane i co najważniejsze, proces ich przygotowania przebiega bez niespodzianek. Polecam Wam ten przepis bardzo mocno! I jeszcze jedna ważna sprawa! Te pączki w ogóle nie chłoną tłuszczu, co widać wyraźnie na ostatnim zdjęciu. Musicie je zrobić ;) źródło: klik Składniki: na zaczyn:
na ciasto właściwie:
ponadto:
Wykonanie: Zaczyn: do letniego mleko wkruszyć drożdże, dokładnie wymieszać aż się rozpuszczą. Dodać cukier, mąkę krupczatkę i dokładnie wszystko wymieszać. Przykryć, odstawić na ok. 15 minut w ciepłe miejsce. Do miski wsypać obie mąki, szczyptę soli i resztę letniego mleka. Żółtka utrzeć z cukrem aż masa stanie się puszysta a cukier całkowicie się rozpuści. Pod koniec ubijania dodać olej, jeszcze raz dokładnie zmiksować. Masę jajeczną oraz zaczyn dodać do mąki. Ciasto wyrabiać około 10 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne, pod koniec wyrabiania dodając ekstrakt i spirytus. Najlepiej użyć do wyrabiania miksera, ponieważ ciasto lekko się klei. Wyrobione ciasto uformować w kulę, przełożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć i odstawić do podwojenia objętości. Wyrośnięte ciasto odgazować uderzając w nie pięścią. Podzielić na około 20 równych części*. Każdą część uformować w kulkę, lekko spłaszczyć. Gotowe pączki układać w odległości od siebie (sporo rosną) do wyrośnięcia, na około 30 minut. Wyrośnięte pączki smażyć na dobrze rozgrzanym oleju. Ja smażyłam na płycie indukcyjnej na poziomie '6' po około 3-4 minuty z każdej strony. Powinny być rumiane. Usmażone pączki odkładać na ręcznik papierowy aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Jeszcze gorące nadziewać specjalną szprycą lub strzykawką, wcześniej robiąc porządną dziurkę np. wykałaczką. Polukrować lub posypać cukrem pudrem.
UWAGI: * można również rozwałkować ciasto na grubość około 2-2,5cm i wycinać pączki szklanką, choć ja osobiście nie lubię kilkanaście razy rozwałkowywać ciasta, więc tej metody nie preferuję. Wybór pozostawiam Wam.
Smacznego :) PS. zachęcam Was również do wypróbowania przepisów na inne karnawałowe słodkości które znajdziecie w dziale 'Smażone'
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Wspaniale pachnące, mięciutkie, a w środku niespodzianka w postaci kokosowego nadzienia maślano-miodowego. Są idealne do porannej kawy lub herbaty lub na podwieczorek do kakao. Sprawdziły się również jako przekąska między zajęciami w szkole :) Co tu dużo mówić! Dla wielbicieli kokosa to naprawdę coś wspaniałego. Ja mam takiego w domu, więc wiem co mówię ;) Polecam :) PS. na zdjęciu poniżej widać dość dużą ilość nadzienia, aczkolwiek w większości było nieco mniej. Ta była wyjątkowo nadziana ;) źródło: klik
Składniki: ciasto:
na nadzienie:
ponadto:
Wykonanie: Drożdże wymieszać z wodą i cukrem, odstawić aż "ruszą". W tym czasie w misce umieścić pozostałe składniki na ciasto (wszystkie w temp. pokojowej). Dodać 'bąbelkujący' zaczyn. Wszystko dokładnie wymieszać, wyrobić na gładkie, elastyczne ciasto. Umieścić w lekko naoliwionej misce, przykryć i odstawić do podwojenia objętości, na około godzinę. W między czasie przygotować nadzienie. Wszystkie składniki umieścić w pojemniku blendera i dokładnie zmiksować. Powinno mieć konsystencję pasty. Wyrośnięte ciasto podzielić na 10-12 części. Każdą z nich rozwałkować lub rozgnieść palcami na prostokąt. Na każdy placek położyć nadzienie, zawinąć, tworząc kształt podłużnej bułeczki. Gotowe umieścić na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w odległości od siebie, przykryć i odstawić na pół godziny. Piekarnik nastawić na 180oC. W tym czasie posmarować bułeczki białkiem i posypać ziarnem sezamu. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 20 minut.
Smacznego :)
sobota, 14 stycznia 2012
Moje pierwsze orkiszowe bułeczki. Są łatwe i szybkie w wykonaniu, a do tego zdrowe i smaczne :) Najlepsze tuż po upieczeniu, tego samego dnia. Dnia następnego utraciły na wartości i nieco sczerstwiały, co jest raczej charakterystyczne dla wypieków tylko na drożdżach, więc nie czepiajmy się tego ;) Poza tym były naprawdę pyszne, szczególnie kiedy były jeszcze ciepłe, z masłem które się na nich apetycznie rozpuszczało.. :) Jeśli macie ochotę, możecie dodać do nich również ulubione zioła, wtedy dodatkowo zyskają na smaku. Ja dałam mąkę orkiszową razową, dlatego też moje bułeczki wyszły cięższe, choć w dalszym ciągu puszyste. źródło: klik Składniki:
ponadto:
Wykonanie: Drożdże zasypać cukrem, zalać 3 łyżkami ciepłej wody, wymieszać dokładnie i odstawić pod przykryciem na ok. 10 minut, aż drożdże 'ruszą' (na ich powierzchni pojawią się bąbelki). Zaczyn wymieszać z resztą składników, wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Ciasto włożyć do lekko natłuszczonej miski, przykryć i odstawić do podwojenia objętości, na około 1,5h. Po tym czasie ciasto podzielić na 10-12 części (w zależności od tego czy chcecie otrzymać mniejsze, czy większe bułeczki), następnie z każdej części formować bułeczki. Odstawić do ponownego wyrośnięcia na około 30-40 minut. Tuż przed pieczeniem posmarować bułeczki roztrzepanym jajkiem i posypać ziarnami. Piec 12-15 minut w zależności od wielkości, w temperaturze 200oC.
Smacznego :)
czwartek, 17 listopada 2011
Ale wracając do wypieku.. Strucla jest aromatyczna dzięki dodatkowi skórki pomarańczowej, i po brzegi wypełniona słodkim, orzechowym nadzieniem z dodatkiem daktyli, rodzynek i miodu. Słodkim, ale nie przesadnie. Samo ciasto przyjemnie się wyrabia i wałkuje, zatem formowanie strucli nie powinno Wam sprawić żadnych problemów :) Mocno polecam! źródło: przepis własny Składniki: na ciasto:
na nadzienie:
ponadto:
Wykonanie: W letnim mleku, rozpuścić drożdże. Dodać żółtka i skórkę z pomarańczy, roztrzepać trzepaczką. Do płynu dodawać mąkę, wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. W połowie wyrabiania wrobić rozpuszczone masło podlewając nim po trochu ciasto. Ogółem wyrabianie ciasta powinno trwać około 10-15 minut. Ciasto uformować w kulkę, włożyć do natłuszczonej miski, przykryć ściereczką i odstawić do podwojenia objętości (około 1,5h). W między czasie przygotować nadzienie. Wszystkie orzechy zmielić blenderem na niemalże pył, ale pozostawiając wyczuwalne kawałki. Dodać do nich rodzynki i posiekane drobno daktyle. Wymieszać. Dodać miód, cynamon i dokładnie wymieszać. Na koniec dodać lekko ubite białko i jeszcze raz dokładnie wymieszać. Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią, wyjąć na blat i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 60/40cm. Posmarować pędzelkiem po całej powierzchni. Wyłożyć nadzienie i dokładnie rozprowadzić po całości. (ja robiłam to rękoma, ponieważ masa jest zbyt gęsta aby rozprowadzić ją nożem). Zwinąć ciasto w rulon wzdłuż dłuższej krawędzi. Przełożyć struclę do dużej blaszki do pieczenia.
Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na kolejne 40 minut. Przed pieczeniem posmarować struclę roztrzepanym białkiem. Piec około 45 minut w temperaturze 170oC. Jeśli będzie się zbyt szybko rumieniła, przykryć folią.
Gotowe ciasto polukrować. Smacznego :)
A już niebawem zaproszę Was do konkursu, w którym będziecie mogli wygrać zestaw bakalii ufundowanych przez firmę Gellwe. Serdecznie zapraszam :)
środa, 05 października 2011
Danie kuchni włoskiej, które daje Wam wielkie pole do spełniania swoich kulinarnych zachcianek. Jest to bowiem wielki pieróg z dużą ilością przeróżnego nadzienia. No właśnie.. nadzienia jakie sobie wymarzycie :) Ja proponuję Wam dzisiaj calzone z wiejską kiełbasą. Lekko pikantne, pachnące ziołami. Spróbujcie.. naprawdę warto ;) Źródło na ciasto: klik. Nadzienie: pomysł własny Składniki na 3szt: na ciasto:
na nadzienie:
ponadto:
Wykonanie: Z wody, drożdży i dwóch łyżek mąki zrobić zaczyn. Odstawić na 15 minut. Wyrośnięty zaczyn dodać do reszty mąki, oliwy i soli. Wymieszać, wyrobić elastyczne ciasto (około 5-7 minut). Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia (około 30-40 minut). Kiełbasę pokroić plasterki, cebulę w piórka, paprykę w cienkie paseczki, ser zetrzeć. Wszystko razem wsypać do miski, dodać zioła, paprykę, doprawić solą i pieprzem. Wymieszać dokładnie. Ciasto podzielić na trzy części, każdą z nich rozwałkować na okrągły placek grubości ok. 3mm (lub więcej jeśli lubicie grubsze ciasto). Na połowie każdego ułożyć nadzienie, złożyć i mocno docisnąć brzegi formując pieróg. Posmarować jajkiem, posypać ziołami. Rozgrzać piekarnik wraz z blachą na której będą pieczone calzone. Wyłożyć calzone na blachę. Piec około 20 minut w temp. 200oC. Podawać na ciepło.
Smacznego :)
piątek, 30 września 2011
Wiem.. wiśni już raczej nie ma.. ale.. może tak jak ja macie mrożone? ;) A jeśli nie, zachęcam do zastąpienia jakimikolwiek innymi owocami np. jabłkami, gruszkami lub śliwkami. Ciasto jest mięciutkie, skórka słodka i chrupiąca, a wnętrze kwaskowe. Idealnie się kroi, ładnie wygląda, a to wszystko sprawia że z przyjemnością wyciąga się łapkę po kolejny kawałek ;) Jestem pewna że w Waszym przypadku też tak będzie ;) Gorąco polecam! Źródło - przepis zmodyfikowany PS. dobiega końca III etap konkursu z Amicą. Jeszcze tylko do niedzieli możecie zgłaszać swoje propozycje na deser! I pamiętajcie kochani.. deser to nie tylko ciasto, więc się nie ograniczajcie ;) Liczę na Waszą kreatywność :)
Składniki: na zaczyn:
na ciasto właściwe:
na nadzienie:
ponadto:
Wykonanie: Składniki zaczynu dokładnie wymieszać. Odstawić na 10-15 minut, aż zaczną 'bąbelkować'. Mleko, masło, cukier i sól podgrzewać na małym ogniu do chwili rozpuszczenia masła i cukru (nie gotować). Jeśli mleko za mocno się zagrzało, odstawić na kilka minut. W między czasie wymieszać wiśnie z cukrem i mąką ziemniaczaną. Wyrośnięte ciasto odgazować, rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 20/30cm. Ułożyć węższą stroną do siebie. Pośrodku, pozostawiając miejsce z każdej strony, wysypać równomiernie bułkę tartą. Na bułce tartej wyłożyć owoce. Ponacinać boki na kilkanaście pasków (nie docinając do samych wiśni, ponieważ podczas pieczenia wypłynie bokami sok), odciąć nadmiar ciasta z rogów. Zawinąć ciasto na wiśnie z obu stron. Zawijając kolejne paski ciasta na siebie, upleść warkocz. Gotowy warkocz przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Po tym czasie nasmarować białkiem, posypać cukrem oraz wiórkami. Wstawić do nagrzanego do 180oC piekarnika i piec około 30 minut. Z pozostałego ze ścięcia rogów ciasta można zawinąć małą bułeczkę z owocami, dżemem, lub czymkolwiek co macie pod ręką :)
Smacznego :)
poniedziałek, 16 maja 2011
Tak! Wyhodowałam swój zakwas :D Oczywiście bardzo dziękuję Dorotce z Moich Wypieków, ponieważ hodowałam go według jej ścisłych instrukcji. Podziękowania należą się również Joli, która wspierała mnie w tym wyczynie i udzielała cennych rad. Bardzo Wam dziękuję :) Chleb poniżej piekłam na 5 dniowym zakwasie, dlatego też za radą Joli, wybrałam przepis z dodatkiem drożdży. Zakwas spisał się na medal. Chleb bezproblemowo wyrósł przyczyniając się do ogólnego sukcesu ;) Miąższ, jak to w razowcu, zwarty, dość ciężki, i wilgotny. Dokładnie taki jak lubimy najbardziej. Coś czuję że wciągnęłam się w pieczenie chleba na dobre. I rada dla bojących się zakwasu jak ja dotychczas.. nie ma się czego bać ;) *przepis od Liski z Pracowni Wypieków. Cytuję w całości. Składniki: Zaczyn:
Drożdże rozpuścić w wodzie/suche dodać bezpośrednio, wymieszać dokładnie z rozczynem i pozostałymi składnikami. Wyrabiać ciasto ok. 10 minut, następnie pozostawić do wyrośnięcia na ok. godzinę. UWAGI:
Smacznego :)
|
Archiwum
Zakładki:
Inspirują
Przydatne w kuchni
Ważna Uwaga!
Tagi
Reklama
O blogu
Słodki Spis Treści
Wytrawny Spis Treści
Kącik Wiedzy Kulinarnej
|